Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 grudnia 2012

Christmas eyeliner


Heloł Dziubeczki :*
Żadną tajemnicą nie jest to, że uwielbiam kreskę na powiece. Obojętnie jaką. Grubą, cienką, czarną, kolorową, zrobioną eyelinerem czy cieniem do powiek.. Nie ma znaczenia, ważne, że kreska musi być ;)

Dzisiaj właśnie chciałabym pokazać Wam świąteczne wydanie mojej kreski :) Makijaż jest bardzo prosty w wykonaniu , a do tego efektowny :)


Dodałam też lekko czerwone, a raczej bordowe usta, które, moim zdaniem bardzo dobrze współgrają z makijażem oka :) (wcale, nie jest za dużo koloru, bo zielono-srebrna kreska wygląda subtelnie na powiece :) ).


Do makijażu użyłam:
cienie do powiek Clinique
Zielony eyeliner essence w kolorze: 04 I LOVE NYC
Srebrny eyeliner essence w kolorze: 04 RISING STAR
czarna kredka do oczu E.L.F. 
Tusz do rzęs Maybelline Falsies
Szminka essence w kolorze: 41 Femme Fatale


Mam nadzieję, że moja propozycja świątecznej kreski się Wam spodobała :)

Miłej soboty :*
M.




poniedziałek, 10 grudnia 2012

Purple.


Witajcie!!

Przyznaję, zaginęłam w akcji...
Ostatnio dużo się dzieję w moim życiu i staram się to jakoś ogarnąć co pochłania dużo mojego czasu i energii..
Ale wracam, a przynajmniej mam nadzieję, że wracam :)

Na rozgrzewkę może makijaż, który jest ostatnio moim ulubionym, i który, moim zdaniem, jest fają propozycją na święta :) 


Połączenie brązów i fioletów :) Wyraziste, a zarazem delikatne :)





Dzisiaj tak krótko i zwięźle. Mam nadzieję, że makijaż się Wam spodobał :)

A jak u Was przygotowania do świąt? Ja jestem jeszcze w tak zwanej "czarnej dupie", ale może w końcu uda mi się zmobilizować do sprzątania i kupna prezentów bo już i tak jest prawie ostatni dzwonek :P

Miłego wieczoru :) :*
M.



środa, 14 listopada 2012

Recenzja: Pędzle LancrOne


Witajcie :)

Dzisiaj recenzja 3 pędzli do twarzy firmy LancrOne, z którą dość długo zwlekałam bo zależało mi na dokładnym wypróbowaniu pędzli.

Na początku miałam zamówić sobie pędzle Hakuro. Kusił mnie ten wielki szał, który ostatnio na nie panuje, a po za tym mam z tej firmy już dwa pędzle do oczu, z których jestem bardzo zadowolona. Jednak przeszukując allegro trafiłam na zestaw 3 pędzli z LancrOne i postanowiłam je wypróbować (wcześniej, też posiadałam pędzle do oczu z tej firmy). Tym bardziej, że cena była przystępna, za 3 pędzle zapłaciłam chyba niecałe 80pln z przesyłką :)

  • W zestawie mamy trzy rodzaje pędzli do twarzy: F60, F54 i F58.
  •  Każdy z tych pędzli jest bardzo dobrze wykonany, przez co sprawiają wrażenie drogich. 
  • Mają syntetyczne, mięciutkie włosie (dzięki, któremu nie "piją" kosmetyków o konsystencji płynnej) i drewnianą rączkę. 
  • Włosy nie wypadają i dość dobrze się myją, chociaż od częstego używania F60 z podkładem nie mogę go do końca domyć, ale aż tak bardzo mi to nie przeszkadza.  
  • Po myciu pędzle się nie odkształcają.

Minusem, moim zdaniem, jest to, że pędzle dość długo schną, bo nawet i 2 dni. No, ale coś za coś i jestem w stanie to przeżyć :P

Więcej minusów nie widzę! :D 

A teraz kilka szczegółów:

Flat Top Kabuki - F60

Nakładanie płynnego podkładu tym pędzlem to sama przyjemność. Nie mam pojęcia jak kiedyś żyłam bez tego pędzla ;) Jest idealny! Ma długie, zbite i miękkie włosie. Podkład rozprowadza się nim dokładnie, równomiernie i bez smug, wygląda mega naturalnie. No dla mnie BOMBA!

Wystarczy naprawdę  mała ilość kosmetyku, aby pokryć całą twarz :) Według mnie jest genialny :D

Round Top Kabuki - F54

Okrągły pędzel z krótszym i bardziej zbitym włosiem niż F60. Latem używałam go do nakładania podkładu mineralnego i sprawdził się do tego celu idealnie. Bardzo dobrze i równomiernie rozprowadza się nim kosmetyki, które są w formie sypkiej. Po prostu bajka! Nawet z pokruszonym różem z Inglota (taaaa... upuściłam go na ziemię.. moja zgrabność nie zna granic) daje sobie świetnie radę :) Raz nakładałam nim płynny podkład i też sobie poradził.

Polecam wypróbowanie go szczególnie wszystkim fankom produktów mineralnych, sądzę, że się nie zawiedziecie ;)

Angled Top Kabuki - F58

Ja wiem, że cały ten wpis to jedno wielkie pianie z zachwytu, ale nic na to nie poradzę, że te pędzle bardzo przypadły mi do gustu :P Ten także! 
Niczym innym już nie nakładam bronzera, rozświetlacza i ostatnio także różu.
Pędzel jest skośny, ma rzadsze włosy niż F60 i F54 i idealnie dopasowuje się do kości policzkowej. Czego chcieć więcej? 

Myślę, że nawet dałby radę z kosmetykami o płynnej konsystencji.


To by było chyba na tyle :) Uważam, że pędzle są naprawdę warte uwagi. Są porządnie wykonane, kosztują niedużo i spełniają swoje zadania w 100% :)

A jacy są Wasi ulubieńcy w śród pędzli? Próbowaliście tych z Lancrone?

Miłego wieczoru :*
M.


sobota, 10 listopada 2012

Ostatnio ulubieni ;)


Witajcie :)

Dzisiaj, mam nadzieję, szybki post o kosmetykach (i nie tylko) jakie uwielbiam w ostatnim czasie i bez jakich nie wyobrażam sobie mojego codziennego rytuału nakładania urody ;) Jednym słowem jakby mi je ktoś ukradł to bym płakała rzewnymi łzami jak na materialistkę przystało ;)


Zacznę może od włosów bo to one ostatnio najbardziej spędzają mi sen z powiek.. Nie wiem czy wiecie, ale mam zrobione ombre i niestety przez to końcówki włosów nie są w najlepszym stanie i też włosy nie zawsze chcą się dobrze układać. Mam kręcone włosy, ale takie, które żyją własnym życiem i nie zawsze chcą wyglądać tak jak ja bym chciała. Nie znalazłam jeszcze idealnych produktów do pielęgnacji, ale odkryłam już kilka, które trochę pielęgnują, ale też pomagają się dobrze układać mojej czuprynie :)

Wella pro series treatment MOISTURE (ok.17pln)
Maska, którą kupiłam pod wpływem jednego z blogów, ale kurczę nie pamiętam którego.. Dla mnie bomba! Nawilża włosy, wygładza, ułatwia rozczesywanie, włosy są bardzo przyjemne w dotyku, błyszczące. Po jej użyciu robią mi się piękne loki, które jestem w stanie dobrze ułożyć :) Nie wyobrażam sobie w tym momencie nie używać tej maski. 
Na prawdę polecam wypróbować. Ma przychylne opinie na wizażu: klik

Lakier do włosów Taft volume hairspray (zielony :P ) (ok.13pln):
Lakier też kupiony pod wpływem jednego z blogów. Bardzo go lubię i nawet nie mam ochoty wypróbowywać innych. Jest mocny, ale nie skleja włosów, nie tworzy hełmu, ławo go wyczesać, włosy trzymają się w nienaruszonym stanie cały dzień/noc, a do tego pięknie pachnie! Może i są lepsze lakiery do włosów, ale ten wystarcza mi w 100% :)

Shwarzkopf liquid silk gloss anti-frizz serum (ok. 20pln):
Serum dzięki, któremu nie wyglądam jak czarownica (mam straszny problem z puszeniem się włosów) :P Używam je na suche włosy w "ostatniej fazie układania" i dzięki temu moje włosy nie są napuszone jak nieboskie stworzenie, są gładkie, miękkie, błyszczące i loki robią się takie hmm... sprężyste?! Do wyprostowanych włosów też świetnie się spisuje. Po wyprostowaniu nakładam niewielką ilość tego serum od połowy długości włosów i mój fryz jest gładki i prosty przez cały dzień. No chyba, że jest ulewa i mega wilgoć to w tedy nic nie jest mi w stanie pomóc. Plusem tego produktu jest to, że jest bardzo wydajny i pięknie pachnie :)

Paleta cieni Sleek Storm:
To już chyba klasyk wśród palet do makijażu. Ja jej albo namiętnie używam albo nawet nie patrzę w jej stronę. Jak na razie to codziennie ją katuję, a szczególnie czarny cień do robienia kreski na górnej powiece, i drugi cień od góry z lewej, do rozświetlania wewnętrznego kącika oka.

Tusz do rzęs Maybelline Falsies (ok.30pln)
Hit amerykańskiego youtube, który ja odkryłam dopiero teraz. Nie będę kłamać, że wypróbowuję masę tuszy do rzęs, ale kilka w swoim życiu ich miałam i śmiało mogę powiedzieć, że ten jest najlepszy jak do tej pory! Idealnie wydłuża, rozdziela i lekko pogrubia rzęsy. Nie kruszy się i napisałabym, że jest lekko wodoodporny. Jak pierwszy raz pomalowałam nim rzęsy to nawet klientka zwróciła mi uwagę, że są pięknie wytuszowane :)

Cień w kremie Maybelline Color Tattoo 24hr (23,99pln)
Recenzję tego produktu możecie przeczytać tutaj: klik.
Co ja tu dużo będę pisać? Odkąd go mam używam codziennie na każdą okazję i nie zamierzam przestać ;)

Cienie Inglot nr: AMC shine 112 i MATTE 363 (10pln/sztuka):
Dopóki nie kupiłam tego cienia w kremie Maybelline to właśnie tymi dwoma cieniami robiłam codziennie makijaż oczu. 112 na całą powiekę i 363 w załamanie i zewnętrzny kącik oka :) Myślę, że za niedługo znowu będę robiła makijaż tymi cieniami na zmianę  z cieniem w kremie :)


Podkład Revlon ColorStay nr 150 Buff Chamois (cena waha się od 45pln-małe drogerie, do 70pln w Douglasie):
Kosmetyk, do którego wracam zawsze w okresie jesień/zima. Według mnie najlepszy podkład w dobrej cenie :) Czasami kusi mnie żeby wypróbować coś nowego, ale jednak zawsze w wracam do ColorStay. Dobrze matuje, jest długotrwały, nie waży się, nie ciemnieje na twarzy, można go "budować", nie podkreśla suchych skórek, jest bardzo duży wybór kolorów :) Minus to opakowanie, które nie ma pompki niestety..

Pędzel Lancrone Flat Top Kabuki nr. F60 (ok. 30pln):
Nie chcę za dużo pisać o tym pędzlu bo szykuję recenzję na temat jego i dwóch innych z tej serii, ale mogę Wam powiedzieć, że ja nie wiem jak żyłam bez niego? Teraz nie wyobrażam sobie nałożyć podkład czymś innym :) Jestem z niego baaaaardzo zadowolona! :)


MOCNE USTA!!
Tak, ostatni miesiąc, może trochę dłużej, upłyną mi pod znakiem mocnych, kolorowych ust. Doszło nawet do tego, że bez szminki czuję się NAGA (a jeszcze nie tak dawno z kolorem na ustach czułam się co najmniej dziwnie) :P
Ale też nie chcę za dużo się rozpisywać bo post o ulubionych szminkach na jesień i zimę jest w przygotowaniu :)


Krem do rąk Sweet Secret Farmona:
Od pracy, pogody, praktyk skóra na moich dłoniach wygląda tragicznie. Jest tak sucha. że aż popękana i (sama jestem w szoku) ratunkiem okazał się ten krem, który świetnie nawilża, szybko się wchłania i pachnie tak, że mam ochotę zjeść własne ręce :P


Hybrydowy manicure:
Szczególnie w tym, idealnym na jesień, kolorze szaro-brązowym. Nie mam ostatnio ochoty na ciągłe malowanie paznokci więc zrobiłam sobie hybrydy i mam z bani :) Ostatnio często albo mam ręce w wodzie albo coś noszę/dźwigam i zwykły lakier by tego nie wytrzymał, a tak mam zawsze zadbane paznokcie, czy w pracy, czy na praktykach :)

Metaliczna torebka:
Mój must have na ten sezon! Tą znalazłam na allegro i zapłaciłam za nią ok. 70pln z przesyłką, a jest z h&m :) Uwielbiam ją!

Khaki:
I ja poddałam się temu wszechobecnemu kolorowi. Jakbym mogła to z naszyjnikiem ze Stradivariusia i z koszulą z Vero Mody nie rozstawałabym się ani na chwile, ale nie chcę żeby ludzie myśleli, że tylko to mam w szafie, więc raz na jakiś czas wciągam na siebie coś innego :P Poluję teraz na spodnie w tym kolorze i może jeszcze jedną koszulę? ;)


I to by było chyba na tyle. To są rzeczy/ produkty, z którymi obecnie się nie rozstaję ;) Jak znajdę coś innego/nowego to dam Wam znać :P

A co dla Was jest takim ulubieńcem kosmetycznym, bez którego nie możecie żyć? I jaki jest Wasz ulubiony trend na ten sezon?

Miłego weekendu :) :*
M.





środa, 24 października 2012

Makijaż: Fall colours


Witajcie :)

Jesień już mamy pełną gębą. No tak, czemu ja się dziwię skoro już prawie listopad?! 

Dlatego też dzisiaj makijaż w spokojnych kolorach: brązy, beże, odrobina czarnego.



Dzięki użytym kolorom makijaż i nadaje się dla każdego i na co dzień o ile nasze obowiązki/stanowisko nie wymaga makijażu "make up no make up". Ładnie podkreślone i rozświetlone oko + naturalne usta to zawsze strzał w 10 :)



Kosmetyki, które użyłam:

Lista kosmetyków pojawi się wieczorem, bo niestety nie mam teraz do nich dostępu, a wszystkich nazw i numerków nie pamiętam ;)

Mam nadzieję, że taki naturalny makijaż się Wam spodoba. Kiedy mam "fazę" na cienie do powiek na co dzień to właśnie w taki sposób najczęściej maluję oczy :)

A jak Wy malujecie się na co dzień? Wolicie pełny makijaż czy może tylko tusz do rzęs i np. błyszczyk? 


Miłego dnia :*
M.




środa, 17 października 2012

Manicure: 3 ulubione produkty do paznokci


Witajcie :)

Oj dawno, dawno mnie tu nie było.. To chyba moja najdłuższa przerwa w blogowaniu, ale sprawy prywatne trochę odciągnęły mnie od komputera i wyszło jak wyszło..

Na szczęście już wracam i mam nadzieję, że uda mi się pisać posty regularniej i ciekawej. Oby mi się to udało :)

Dzisiaj chciałabym napisać Wam o moich trzech ulubionych produktach do paznokci.
Lakierów do paznokci mam całkiem sporo i eksperymentowałam z przeróżnymi kolorami na paznokciach, ale doszłam do wniosku, że najbardziej lubię je w jasnych, naturalnych kolorach, no jeszcze ewentualnie czerwień i bordo. Czyli klasyka na maksa.

Najpiękniejszy, "naturalny" efekt na paznokciach daje moim zdaniem wybielający lakier z Inglota.


Jego dokładna nazwa to: Lakier optycznie wybielający paznokcie nr. 04. Na opakowaniu jest króciutka notatka od producenta: "Przywraca matowym i pożółkłym paznokciom zdrowy i naturalny wygląd. Zawiera olejek z wiesiołka i ekstrakt z zielonej herbaty".

Tak szczerze mówiąc to o wybielaniu paznokci nie wiem nic. Nie mam pożółkniętych/odbarwionych paznokci. Myślę, też, że może to trochę ściema, ale jakby zauważyła cokolwiek to dam znać ;)

Ja go kupiłam tylko dla jego efektu na paznokciach. Nie miałam jeszcze lakieru, który dawał by TAKI naturalny, świeży i elegancki kolor na paznokciach. No jasne, że wypróbowałam wiele lakierów w podobnych kolorach, ale żaden nie był TYM :D Może podobny efekt dawała odżywka Eveline 8w1 jak się nałożyło jej 5 warstw, ale ostatnio ten szum w okół niej spowodował, że stosuje ją tylko raz na jakiś czas. Po za tym ja nie lubię jak milion warstwa lakieru schnie mi pół dnia, a wieczorem na paznokciach i tak odbije się kołdra :P

Aaa zapomniałabym napisać, że lakier ten z utwardzaczem spokojnie trzyma się 5dni :)

Cena tego lakieru wynosi 21 pln.

Kolejnym produktem, bez którego nie wyobrażam sobie teraz malowania paznokci jest: Diamentowy lakier utwardzający Inglot nr. 15.

Na opakowaniu producent pisze nam tak: "Diamentowy lakier utwardzający. Poprawia trwałośc lakieru do paznokci. Zapobiega przed pękaniem, odpryskiwaniem i nadmiernym ścieraniem się lakieru. Zawarty w nim proszek diamentowy ożywia kolor nadając paznokciom niezwykły, diamentowy połysk. Stanowi niezastapioną ochronę perfekcyjnego manicure.
Sposób użycia: stosowac jako warstwę wykończeniową na lakier do paznokci."


To jest właściwie mój pierwszy utwardzacz, ale jak na razie nie czuję potrzeby kupowania nowego. Mi zależało na czymś co trochę przyspieszy wysychanie lakieru (zawsze, ale to zawsze kiedy pomaluje paznokcie od razu chce mi się do łazienki/coś zjeść/zrobić i generalnie to jestem niecierpliwa :P ) i oczywiście przedłuży jego trwałość, bo komu się chce malować paznokcie co 2 dni. I moim zdaniem temu utwardzaczowi się to udaje.  Lakier na prawdę trochę szybciej wysycha (nie jest to prędkość światła, ale dla mnie spoko) i dłużej się utrzymuje. Ostatnio miałam pomalowane paznokcie lakierem z Golden Rose, który normalnie trzymał się u mnie 3 dni, a po pomalowaniu topem nosiłam go 5 :D
Do tego pięknie nabłyszcza paznokcie, daje im delikatny efekt tafli. 
Ja używam go jeszcze w tedy kiedy pomaluje paznokcie i gdzieś nimi dotknę/coś się na nich odbije. Na taki paznokieć nakładam warstwę topu i po uszkodzeniu ani śladu :)
Cena tego lakieru to 20 pln.

I ostatnim produktem, którego, muszę przyznać, używam od niedawna jest oliwka do skórek z firmy Orly.

Była ona dołączona do zestawu hybrydowego marki Orly i na początku używałam jej głównie na klientkach, aż w końcu zaczęłam też używać na sobie. Oliwka ma obłędny, arbuzowy zapach (mogłabym się nią cała wysmarować ;) ), bardzo dobrze nawilża skórki i jest niesamowicie wydajna. Jej skład też jest bardzo spoko :). Używam jej najczęściej na noc i moje skórki w okół paznokci wyglądają o niebo lepiej :)

To by było na tyle. Ostatnio używam tylko tych produktów do pielęgnacji paznokci i na prawdę jestem z nich zadowolona. To jest mój taki zestaw do zadań specjalnych i żebym miała zabrać coś do paznokci na bezludną wyspę to byłyby te trzy produkty :)



A Wy jak dbacie o swoje pazurki? Jakich produktów, kolorów najczęściej używacie? A może używacie czegoś z tych kosmetyków, o których pisałam? Jestem ciekawa waszej opinii :)

Miłego dnia :)
M :*


niedziela, 26 sierpnia 2012

New in, czyli powolne przygotowania do jesieni i nie tylko


Witajcie Bąble! ;)

Wczoraj w końcu udało mi się wybrać na jakieś zakupy. 
Nie pamiętam za bardzo kiedy ostatni raz biegałam z językiem na brodzie po centrum handlowym śliniąc się na widok nowych ubrań, aż do wczoraj :P Po pracy niespodziewanie wylądowałyśmy z mamą w centrum handlowym, a skoro już tam byłyśmy to postanowiłyśmy zajrzeć do kilku sklepów i wynikiem tego są moje pierwsze, już jesienne, zakupy :)


Te dwie rzeczy pochodzą z C&A. Byłam w szoku, że można tam znaleźć takie cudeńka :)

Początkowo, szukałam rurek w kolorze khaki, ale kiedy zobaczyłam te w kolorze czerwonego wina...nie mogłam się oprzeć! Miały też zawrotną cenę: 64,90 pln no i będą pasowały do wielu rzeczy w mojej szafie :)


Bluzka kosztowała 54,90 pln i jest 3 rozmiary na mnie za duża, ale specjalnie chciałam żeby była większa :) Jest z cudownego miękkiego materiału i już ją uwielbiam! Najlpesze jest to, że bardzo, bardzo podobne bluzki są teraz w Reserved i kosztują 99pln (o mały włos, a bym przepłaciła:P ).

A gwoździem programu jest przecudownej urody RAMONESKA!

Niespodziewany prezent od rodziców. Jestem nią zachwycona! Wszystko mi się w niej podoba!! Pull&Bear 239,99pln No nie mam słów :P


A tak na marginesie, to będąc wczoraj w Pull&Bear zauważyłam, że mają tam całkiem nie złą kolekcję teraz :) Pierwszy raz bardzo dużo rzeczy podobało mi się w tym sklepie :)

W kwestii ubraniowych łupów to by było na tyle, ale udało mi się też kupić kilka kosmetyków, o których jest dość głośno na blogach i już się nie mogę doczekać kiedy je przetestuję :)


Isana odżywka wygładzająca z olejem Babasu.
Ostatnio jest mega hitem na blogach więc i ja postanowiłam ją wypróbować, tym bardziej, że moje włosy strasznie się puszą co doprowadza mnie do szału..

Wella Pro Series Treatment Moisture
Intensywna maska nawilżająca do włosów suchych, puszących się, czyli teoretycznie do moich. Widziałam ja na kilku blogach i postanowiłam wypróbować :) Zobaczymy co z tego będzie.

Mydło siarkowe marki Barwa.
Muszę się Wam przyznać, że kupiłam je już jakiś czas temu, ale nie mogę się za nie jakoś zabrać.. Wiem, że dobrze działa i przynosi całkiem nie złe rezultaty w walce o czystą cerę, no ale ja jakoś nie mogę go zacząć używać chociaż bardzo chcę je wypróbować na sobie :P Może jak Wam teraz o tym napisałam to w końcu zacznę testowanie :P

Perfumy Suddenly z Lidla.
Słyszałam o nich bardzo dużo dobrych opinii i faktycznie pachną właściwie identycznie jak Chanel, do tego długo się utrzymują! Byłam w szoku jak się nimi pierwszy raz popryskałam. Mistrz za 16,99 ;)

 Szminki Celia z kolekcji Nude:
Panuje na nie wielki szał więc i ja w końcu mu uległam. Miałam mały problem ze znalezieniem ich u siebie w mieście, ale w końcu mi się udało i kupiłam od razu dwie :) Jedna w kolorze 601 druga 602. Nie mogłam się powstrzymać i już je używał. Pierwsze wrażenie? Bardzo pozytywne!

I to by było (w końcu) na tyle :) 

Zakupy ubraniowe nie są jakieś wielkie, ale za to z każdej kupionej rzeczy jestem niesamowicie zadowolona :) Mam upatrzonych jeszcze kilka rzeczy idealnych na jesień i zimę (między innymi piękne czarne, woskowane spodnie :P ) więc może uda mi się niedługo znowu wybrać na zakupy :)

Co Wy sądzicie o kupionych przeze mnie kosmetykach? Używałyście ich? Jak wrażenia? Zaczęłyście już kupować ubrania z myślą o jesieni czy może jeszcze żyjecie wakacjami?

Miłej Niedzieli :)
M.

środa, 8 sierpnia 2012

Makijaż: Candy Colours


Witajcie! :)

Tak prawdę mówiąc/pisząc to różowy cień do powiek kojarzy mi się z moimi pierwszymi przygodami z makijażem (która z nas nie pamięta tych dziecięcych palet do makijażu?! czasami niektóre kosmetyki przypominają mi je zapachem) ;) I jakoś dobrze tego nie wspominam, cieszę się, że nie mam z tego kresu zdjęć bo nie chciałabym teraz patrzeć na siebie z wymalowanymi na różowo (aż po brwi) powiekami hehe, ale z drugiej strony mogłoby być całkiem śmiesznie.
No, ale teraz to co innego :P  Postanowiłam, w pewnym sensie, ujarzmić róż na powiekach ;)

Do tego makijażu zainspirowały mnie cienie MIYO, które kupiłam już jakiś czas temu i  w końcu je wykorzystałam!! 


Pozostając w temacie dzieciństwa to jak tak patrzę na te cienie to przypominają mi takie słodkie cukierki, a makijaż sam w sobie- lalkę Barbie :)



Kosmetyki, których użyłam:
 Oczy:
-baza pod cienie- Virtual
-paleta cieni Mario Luigi
-różowy cień Miyo No.4 Passion
-fioletowy cień Miyo No.40 Ambition
-niebieski cień Miyo No.34 Iris
-biały cień Essence No.01 chill out
-czarny cień z paletki Sleek Storm
-biała kredka Inglot No.31


Mam nadzieję, że moja wersja różowych powiek przypadła Wam do gustu :) Ja na co dzień jednak nie zdecyduję się na tak intensywny różowy cień, ale na imprezę.... hm.... kto wie :P

A co Wy myślicie o różu w makijażu oka? Co w ogóle myślicie o cieniach MIYO)

Buziaki :*
M.

PS. Zostawiam Was z moim hitem dnia ;)