Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 listopada 2012

Ostatnio ulubieni ;)


Witajcie :)

Dzisiaj, mam nadzieję, szybki post o kosmetykach (i nie tylko) jakie uwielbiam w ostatnim czasie i bez jakich nie wyobrażam sobie mojego codziennego rytuału nakładania urody ;) Jednym słowem jakby mi je ktoś ukradł to bym płakała rzewnymi łzami jak na materialistkę przystało ;)


Zacznę może od włosów bo to one ostatnio najbardziej spędzają mi sen z powiek.. Nie wiem czy wiecie, ale mam zrobione ombre i niestety przez to końcówki włosów nie są w najlepszym stanie i też włosy nie zawsze chcą się dobrze układać. Mam kręcone włosy, ale takie, które żyją własnym życiem i nie zawsze chcą wyglądać tak jak ja bym chciała. Nie znalazłam jeszcze idealnych produktów do pielęgnacji, ale odkryłam już kilka, które trochę pielęgnują, ale też pomagają się dobrze układać mojej czuprynie :)

Wella pro series treatment MOISTURE (ok.17pln)
Maska, którą kupiłam pod wpływem jednego z blogów, ale kurczę nie pamiętam którego.. Dla mnie bomba! Nawilża włosy, wygładza, ułatwia rozczesywanie, włosy są bardzo przyjemne w dotyku, błyszczące. Po jej użyciu robią mi się piękne loki, które jestem w stanie dobrze ułożyć :) Nie wyobrażam sobie w tym momencie nie używać tej maski. 
Na prawdę polecam wypróbować. Ma przychylne opinie na wizażu: klik

Lakier do włosów Taft volume hairspray (zielony :P ) (ok.13pln):
Lakier też kupiony pod wpływem jednego z blogów. Bardzo go lubię i nawet nie mam ochoty wypróbowywać innych. Jest mocny, ale nie skleja włosów, nie tworzy hełmu, ławo go wyczesać, włosy trzymają się w nienaruszonym stanie cały dzień/noc, a do tego pięknie pachnie! Może i są lepsze lakiery do włosów, ale ten wystarcza mi w 100% :)

Shwarzkopf liquid silk gloss anti-frizz serum (ok. 20pln):
Serum dzięki, któremu nie wyglądam jak czarownica (mam straszny problem z puszeniem się włosów) :P Używam je na suche włosy w "ostatniej fazie układania" i dzięki temu moje włosy nie są napuszone jak nieboskie stworzenie, są gładkie, miękkie, błyszczące i loki robią się takie hmm... sprężyste?! Do wyprostowanych włosów też świetnie się spisuje. Po wyprostowaniu nakładam niewielką ilość tego serum od połowy długości włosów i mój fryz jest gładki i prosty przez cały dzień. No chyba, że jest ulewa i mega wilgoć to w tedy nic nie jest mi w stanie pomóc. Plusem tego produktu jest to, że jest bardzo wydajny i pięknie pachnie :)

Paleta cieni Sleek Storm:
To już chyba klasyk wśród palet do makijażu. Ja jej albo namiętnie używam albo nawet nie patrzę w jej stronę. Jak na razie to codziennie ją katuję, a szczególnie czarny cień do robienia kreski na górnej powiece, i drugi cień od góry z lewej, do rozświetlania wewnętrznego kącika oka.

Tusz do rzęs Maybelline Falsies (ok.30pln)
Hit amerykańskiego youtube, który ja odkryłam dopiero teraz. Nie będę kłamać, że wypróbowuję masę tuszy do rzęs, ale kilka w swoim życiu ich miałam i śmiało mogę powiedzieć, że ten jest najlepszy jak do tej pory! Idealnie wydłuża, rozdziela i lekko pogrubia rzęsy. Nie kruszy się i napisałabym, że jest lekko wodoodporny. Jak pierwszy raz pomalowałam nim rzęsy to nawet klientka zwróciła mi uwagę, że są pięknie wytuszowane :)

Cień w kremie Maybelline Color Tattoo 24hr (23,99pln)
Recenzję tego produktu możecie przeczytać tutaj: klik.
Co ja tu dużo będę pisać? Odkąd go mam używam codziennie na każdą okazję i nie zamierzam przestać ;)

Cienie Inglot nr: AMC shine 112 i MATTE 363 (10pln/sztuka):
Dopóki nie kupiłam tego cienia w kremie Maybelline to właśnie tymi dwoma cieniami robiłam codziennie makijaż oczu. 112 na całą powiekę i 363 w załamanie i zewnętrzny kącik oka :) Myślę, że za niedługo znowu będę robiła makijaż tymi cieniami na zmianę  z cieniem w kremie :)


Podkład Revlon ColorStay nr 150 Buff Chamois (cena waha się od 45pln-małe drogerie, do 70pln w Douglasie):
Kosmetyk, do którego wracam zawsze w okresie jesień/zima. Według mnie najlepszy podkład w dobrej cenie :) Czasami kusi mnie żeby wypróbować coś nowego, ale jednak zawsze w wracam do ColorStay. Dobrze matuje, jest długotrwały, nie waży się, nie ciemnieje na twarzy, można go "budować", nie podkreśla suchych skórek, jest bardzo duży wybór kolorów :) Minus to opakowanie, które nie ma pompki niestety..

Pędzel Lancrone Flat Top Kabuki nr. F60 (ok. 30pln):
Nie chcę za dużo pisać o tym pędzlu bo szykuję recenzję na temat jego i dwóch innych z tej serii, ale mogę Wam powiedzieć, że ja nie wiem jak żyłam bez niego? Teraz nie wyobrażam sobie nałożyć podkład czymś innym :) Jestem z niego baaaaardzo zadowolona! :)


MOCNE USTA!!
Tak, ostatni miesiąc, może trochę dłużej, upłyną mi pod znakiem mocnych, kolorowych ust. Doszło nawet do tego, że bez szminki czuję się NAGA (a jeszcze nie tak dawno z kolorem na ustach czułam się co najmniej dziwnie) :P
Ale też nie chcę za dużo się rozpisywać bo post o ulubionych szminkach na jesień i zimę jest w przygotowaniu :)


Krem do rąk Sweet Secret Farmona:
Od pracy, pogody, praktyk skóra na moich dłoniach wygląda tragicznie. Jest tak sucha. że aż popękana i (sama jestem w szoku) ratunkiem okazał się ten krem, który świetnie nawilża, szybko się wchłania i pachnie tak, że mam ochotę zjeść własne ręce :P


Hybrydowy manicure:
Szczególnie w tym, idealnym na jesień, kolorze szaro-brązowym. Nie mam ostatnio ochoty na ciągłe malowanie paznokci więc zrobiłam sobie hybrydy i mam z bani :) Ostatnio często albo mam ręce w wodzie albo coś noszę/dźwigam i zwykły lakier by tego nie wytrzymał, a tak mam zawsze zadbane paznokcie, czy w pracy, czy na praktykach :)

Metaliczna torebka:
Mój must have na ten sezon! Tą znalazłam na allegro i zapłaciłam za nią ok. 70pln z przesyłką, a jest z h&m :) Uwielbiam ją!

Khaki:
I ja poddałam się temu wszechobecnemu kolorowi. Jakbym mogła to z naszyjnikiem ze Stradivariusia i z koszulą z Vero Mody nie rozstawałabym się ani na chwile, ale nie chcę żeby ludzie myśleli, że tylko to mam w szafie, więc raz na jakiś czas wciągam na siebie coś innego :P Poluję teraz na spodnie w tym kolorze i może jeszcze jedną koszulę? ;)


I to by było chyba na tyle. To są rzeczy/ produkty, z którymi obecnie się nie rozstaję ;) Jak znajdę coś innego/nowego to dam Wam znać :P

A co dla Was jest takim ulubieńcem kosmetycznym, bez którego nie możecie żyć? I jaki jest Wasz ulubiony trend na ten sezon?

Miłego weekendu :) :*
M.





środa, 17 października 2012

Manicure: 3 ulubione produkty do paznokci


Witajcie :)

Oj dawno, dawno mnie tu nie było.. To chyba moja najdłuższa przerwa w blogowaniu, ale sprawy prywatne trochę odciągnęły mnie od komputera i wyszło jak wyszło..

Na szczęście już wracam i mam nadzieję, że uda mi się pisać posty regularniej i ciekawej. Oby mi się to udało :)

Dzisiaj chciałabym napisać Wam o moich trzech ulubionych produktach do paznokci.
Lakierów do paznokci mam całkiem sporo i eksperymentowałam z przeróżnymi kolorami na paznokciach, ale doszłam do wniosku, że najbardziej lubię je w jasnych, naturalnych kolorach, no jeszcze ewentualnie czerwień i bordo. Czyli klasyka na maksa.

Najpiękniejszy, "naturalny" efekt na paznokciach daje moim zdaniem wybielający lakier z Inglota.


Jego dokładna nazwa to: Lakier optycznie wybielający paznokcie nr. 04. Na opakowaniu jest króciutka notatka od producenta: "Przywraca matowym i pożółkłym paznokciom zdrowy i naturalny wygląd. Zawiera olejek z wiesiołka i ekstrakt z zielonej herbaty".

Tak szczerze mówiąc to o wybielaniu paznokci nie wiem nic. Nie mam pożółkniętych/odbarwionych paznokci. Myślę, też, że może to trochę ściema, ale jakby zauważyła cokolwiek to dam znać ;)

Ja go kupiłam tylko dla jego efektu na paznokciach. Nie miałam jeszcze lakieru, który dawał by TAKI naturalny, świeży i elegancki kolor na paznokciach. No jasne, że wypróbowałam wiele lakierów w podobnych kolorach, ale żaden nie był TYM :D Może podobny efekt dawała odżywka Eveline 8w1 jak się nałożyło jej 5 warstw, ale ostatnio ten szum w okół niej spowodował, że stosuje ją tylko raz na jakiś czas. Po za tym ja nie lubię jak milion warstwa lakieru schnie mi pół dnia, a wieczorem na paznokciach i tak odbije się kołdra :P

Aaa zapomniałabym napisać, że lakier ten z utwardzaczem spokojnie trzyma się 5dni :)

Cena tego lakieru wynosi 21 pln.

Kolejnym produktem, bez którego nie wyobrażam sobie teraz malowania paznokci jest: Diamentowy lakier utwardzający Inglot nr. 15.

Na opakowaniu producent pisze nam tak: "Diamentowy lakier utwardzający. Poprawia trwałośc lakieru do paznokci. Zapobiega przed pękaniem, odpryskiwaniem i nadmiernym ścieraniem się lakieru. Zawarty w nim proszek diamentowy ożywia kolor nadając paznokciom niezwykły, diamentowy połysk. Stanowi niezastapioną ochronę perfekcyjnego manicure.
Sposób użycia: stosowac jako warstwę wykończeniową na lakier do paznokci."


To jest właściwie mój pierwszy utwardzacz, ale jak na razie nie czuję potrzeby kupowania nowego. Mi zależało na czymś co trochę przyspieszy wysychanie lakieru (zawsze, ale to zawsze kiedy pomaluje paznokcie od razu chce mi się do łazienki/coś zjeść/zrobić i generalnie to jestem niecierpliwa :P ) i oczywiście przedłuży jego trwałość, bo komu się chce malować paznokcie co 2 dni. I moim zdaniem temu utwardzaczowi się to udaje.  Lakier na prawdę trochę szybciej wysycha (nie jest to prędkość światła, ale dla mnie spoko) i dłużej się utrzymuje. Ostatnio miałam pomalowane paznokcie lakierem z Golden Rose, który normalnie trzymał się u mnie 3 dni, a po pomalowaniu topem nosiłam go 5 :D
Do tego pięknie nabłyszcza paznokcie, daje im delikatny efekt tafli. 
Ja używam go jeszcze w tedy kiedy pomaluje paznokcie i gdzieś nimi dotknę/coś się na nich odbije. Na taki paznokieć nakładam warstwę topu i po uszkodzeniu ani śladu :)
Cena tego lakieru to 20 pln.

I ostatnim produktem, którego, muszę przyznać, używam od niedawna jest oliwka do skórek z firmy Orly.

Była ona dołączona do zestawu hybrydowego marki Orly i na początku używałam jej głównie na klientkach, aż w końcu zaczęłam też używać na sobie. Oliwka ma obłędny, arbuzowy zapach (mogłabym się nią cała wysmarować ;) ), bardzo dobrze nawilża skórki i jest niesamowicie wydajna. Jej skład też jest bardzo spoko :). Używam jej najczęściej na noc i moje skórki w okół paznokci wyglądają o niebo lepiej :)

To by było na tyle. Ostatnio używam tylko tych produktów do pielęgnacji paznokci i na prawdę jestem z nich zadowolona. To jest mój taki zestaw do zadań specjalnych i żebym miała zabrać coś do paznokci na bezludną wyspę to byłyby te trzy produkty :)



A Wy jak dbacie o swoje pazurki? Jakich produktów, kolorów najczęściej używacie? A może używacie czegoś z tych kosmetyków, o których pisałam? Jestem ciekawa waszej opinii :)

Miłego dnia :)
M :*


poniedziałek, 3 września 2012

Makijaż: Granat


Witajcie :)

Niby wiem, że granat to nie jest raczej mój kolor jeżeli chodzi o makijaż, to mimo wszystko próbuję znaleźć na niego jakiś sposób :) Ostatnio będąc na małych zakupach kupiłam piękny odcień granatu z firmy Inglot - Pearl 428 i postanowiłam go jakoś "ujarzmić :P ". 



Moje pierwsze podejście to dość delikatny makijaż z użyciem 2 innych cieni Inglota: delikatnej, perłowej szarości Pearl 420 i matowego brązowo-szarego cienia matte 363.



Całkiem mi się spodobał i całkiem nie źle wyglądał :)
Myślę, że jest dobry nawet na co dzień bo ten odcień granatu jest stonowany, elegancki i tylko delikatnie urozmaica makijaż.



Mam nadzieję, że makijaż Wam się spodoba :) Ja mam jeszcze kilka innych pomysłów na wykorzystanie granatu w makijażu, zobaczymy co z tego będzie :)

Jaki jest Wasz ulubiony, kolorowy cień do powiek? Wolicie urozmaicone makijaże czy bardziej klasyczne?

Miłego poniedziałku (ja zaraz wychodzę do szkoły-czuję się jak w czasach liceum ;) ) :) :*
M.



środa, 1 sierpnia 2012

Fioletowo-złota kreska


Witajcie!

Dzisiaj kreska w wersji trochę innej niż zazwyczaj :) Może trochę bardziej oryginalnej, idealnej na wakacje! 
Do tego makijażu zainspirowała mnie Alina (klik) , jednak trochę od się różni od pierwowzoru :)


Myślę, że taki makijaż to super rozwiązanie dla dziewczyn kochających kreskę na powiece, ale znudzonych zwykłym, czarnym eyelinerem. Tym bardziej, że teraz jest lato, a to moim zdaniem, najlepszy czas na makijażowe eksperymenty :)



Sądzę również, że jest to fajna odmiana nawet w codziennym makijażu (o ile nie pracujemy w biurze i nie mamy bardzo restrykcyjnego dress code'u). Dodatkowo, złoty eyeliner pięknie połyskuje w słońcu i rozświetla powiekę :)


Kosmetyki, których użyłam:

Twarz:
-Maybelline Dream Fresh BB
-Korektor- Maybelline Pure Cover Mineral  nr 02 Natural
-puder-Rimmel Lasting Finish Mineral nr 103 True Ivory
-bronzer-Rimmel Match Perfection Bronzer nr 002 Medium
-cienie do brwi-Catrice Eyebrow Set

Oczy:
-jasny cień na całą powiekę-paletka Sleek Storm
-brązowy cień w załamaniu powieki-paletka Sleek Storm
-fioletowy eyeliner w żelu Inglot nr 74
-złoty eyeliner-essence Glam Liner nr05 Royal Spendour
-biała kredka do oczu-Inglot nr 31

Usta:
-jak zwykle zapomniałam ich pomalować czymś innym po za balsamem :P

Mam też dla Was zmodyfikowaną wersję tego makijażu. Taka sama kreska razem ze złotym i brązowym cieniem na powiekach :) Strzał w 10 na imprezę! 



Kosmetyki, które użyłam:

Twarz:
-Maybelline Dream Fresh BB
-Korektor- Maybelline Pure Cover Mineral  nr 02 Natural
-puder-Rimmel Lasting Finish Mineral nr 103 True Ivory
-bronzer-Rimmel Match Perfection Bronzer nr 002 Medium
-cienie do brwi-Catrice Eyebrow Set

Oczy:
-złoty cień na całej powiece ruchomej-Inglot AMC SHINE 119
-brązowy cień w załamaniu powieki-Inglot Pearl 409
-fioletowy eyeliner w żelu Inglot nr 74
-złoty eyeliner-essence Glam Liner nr05 Royal Spendour
-biała kredka do oczu-Inglot nr 31



I to by było na tyle :)

Mam nadzieję, że makijaż się Wam spodoba :)

Miłego wieczoru :*
M.

PS. wybaczcie mi posklejane rzęsy, ale jakoś dzisiaj nie chciały współpracować :P

wtorek, 19 czerwca 2012

MAKIJAŻ: Pomarańczowy fiolet


Witam wszystkich!
Do zrobienia dzisiejszego makijażu zainspirował mnie zachód słońca, w który się wpatrywałam jakieś 2 dni temu stojąc na tarasie. Niebo było przepiękne, różowo-pomarańczowo-fioletowo-szare. Bajka ;)


Mam nadzieję, że takie połączenie kolorystyczne się Wam spodoba :)


Kosmetyki, których użyłam:
  • pomarańczowy cień- paletka 120 cieni Mario Luigi
  • fioletowy cień- Inglot Matte 375
  • czarny cień - Sleek Storm
  • złoty cień - Sleek Storm
  • czarna kredka do oczu - Astor
  • tusz do rzęs - Essence Multi Action

Miłego dnia :)
M.


czwartek, 10 maja 2012

Nowości w kosmetyczce :)

Cześć Dziewczyny!




Ostatnio, po dość dłuuuugiej abstynencji zakupowo-kosmetycznej, pojawiło się u mnie kilka nowości, i kolorówka i produkty do pielęgnacji (wieczornej). Wszystkich jestem bardzo ciekawa i z wielką przyjemnością je zaczęłam już testować :) Za jakiś czas pojawi się pewnie kilka recenzji. Szczególnie jestem ciekawa dwóch produktów :P 



Zacznę od kolorówki :)

-Lakier Rimmel 60 seconds o numerze: 620 how do you lilac it? (pisałam już o nim i dalej jestem zadowolona)

-Szminka Revlon w kolorze CoralBerry (już ją uwielbiam)

-dwa kolorowe tusze do rzęs z nieznanej mi firmy LEmaxx colour, jeden fioletowy, drugi niebieski. Strasznie mi się podoba jak "kolorowe" rzęsy wyglądają w słońcu :) Idealne na wakacje!

-fioletowy cień Inglot Matte 375 (dalej uzupełniam swoją paletkę, nie mogło zabraknąć w niej fioletu :) )

-dwie mini paletki z Clinique (dostałam je w prezencie dołączone do innego produktu tej samej firmy, o którym napiszę dalej. Jak na razie uważam, że cienie są niesamowite i z chęcią zaopatrzyłabym się w wersje pełnowymiarowe)

-Rimmel Match Perfection Bronzer w kolorze 002 Medium (na razie wywarł na mnie pozytywne pierwsze wrażenie, ale zobaczymy jak to będzie przy dalszym użytkowaniu :) )



Teraz czas na kosmetyki do pielęgnacji. Używam ich raczej na noc bo na dzień dalej testuję kosmetyki Vichy.

-krem nawiżający Cliniuque z serii 3 steps, do cery suchej-mieszanej (prezent od cioci, z dołączonymi paletkami. Dużo słyszałam o tym kremie i bardzo, bardzo jestem jego ciekawa)

-krem nawilżający na noc Olay active hydrating do cery normalnej, suchej, mieszanej (wydaje się całkiem niezłym produktem, ale jeszcze za krótko go używam, żeby móc coś więcej powiedzieć :) )

- FlosLek krem-maseczka do skóry z problemami naczyniowymi (naczynka to jest mój duży problem bo przez większość czasu chodzę czerwona jak burak, a nie daj Boże się zestresuje... aż żal patrzeć ehehe. Nie używałam jeszcze tego produktu, jest zupełną nowością u mnie i mam nadzieję, że chociaż trochę mi pomoże)

I to by było chyba na tyle :) Będę to wszystko teraz testować i sprawdzać ;) Szukam jeszcze jakiegoś podkładu dobrego na takie cieplejsze dni, ale tyle tego jest w sklepach, że nie potrafię się na nic zdecydować.. Może używacie czegoś fajnego co mogłybyście mi polecić?

I jeżeli używałyście, któregoś z tych produktów, pokazanych przeze mnie, to będę wdzięczna za każde Wasze zdanie na ich temat :) Szczególnie jeżeli chodzi o krem Clinique i maseczkę z FlosLek.

Miłego Czwartku :)
M :*

piątek, 20 kwietnia 2012

Inglot Under Eye Concealer, czyli korektor-porażka


Cześć Dziewczyny!!
Dzisiaj będzie o kosmetyku, na którym się strasznie zawiodłam i nie chodzi tylko o jego działanie, ale i o całokształt.

Cienie i worki pod oczami  mam chyba wbudowane genetycznie hehhe, bo ma je moja babcia, mama, ciocia no i na dokładkę ja. Bez względu czy się wyśpię czy nie, skóra w okolicy moich oczu wygląda strasznie. No dobra, jak się nie wyśpię to moje woraski sięgają mi prawie brody.

Chcąc jakoś temu zaradzić wypróbowuję różne korektory szukając tego jedynego, Pewnego dnia padło na korektor firmy Inglot.
Na początku byłam nawet z niego całkiem zadowolona, ale to nie trwało zbyt długo... Już po paru dniach zobaczyłam jaki z niego straszny bubel.

Po pierwsze opakowanie:
Chociaż przeważnie nie jest dla mnie ważne opakowanie, a jego zawartość, to tutaj nastąpiło takie przegięcie, że nie mogłam tego nie skomentować. Korektor sam się wylewa. Nie wiem jak to możliwe, ale wylatuje on z tej tubki nawet gdy go nie używam. Czyściłam go wiele razy, ale to nic nie pomogło. Po 15min wyglądał tak samo jak przed czyszczeniem.. Trzymam do teraz zawsze do góry nakrętką, ale to też nie pomaga, wszędzie jest go pełno. Na początku myślałam, że może trafiłam na felerne opakowanie, ale czytając komentarze dziewczyn na wizażu (link tutaj) dowiedziałam się, że nie tylko ja mam z tym problem.. 

        Tak wygląda opakowanie kilka godzin po wyczyszczeniu...

Po drugie konsystencja:
Nie przeszkadzało by mi w zupełności to, że jest dość rzadka, na prawdę, ale to, że kosmetyk rozwarstwia się jest dla mnie nie do przyjęcia. Używałam kiedyś dużo tańszych korektorów i nigdy się z czymś takim wcześniej nie spotkałam. Wyciskając korektor na palec, czy też na dłoń możemy zauważyć przeźroczysty płyn i, oddzielnie, tak jakby pigment. No dla mnie skojarzyło się to z przeterminowanym produktem, chociaż data ważności twierdzi, że jest jeszcze dobry. 

Próbowałam tak zrobić zdjęcie, żeby móc pokazać Wam rozwarstwiony korektor. Nie do końca mi to wyszło, ale jak się dobrze przyjrzycie do będziecie mogły zobaczyć to dziwne zjawisko hehe.

Dodatkowo korektor prawie w ogóle nie kryje. Jedynie delikatnie rozświetla przestrzeń pod oczami i, dosłownie odrobinkę, niweluje cienie dzięki żółtemu pigmentowi.

 Podsumowując:
Kupienie go to wyrzucenie 28zł w błoto. Nie polecam. Nie widzę w nim żadnych plusów. Próbowałam go zużyć w jakikolwiek sposób, żeby się nie zmarnował, ale chyba zaprzestanę tego i kupię sobie coś nowego, bo nie widzę sensu dalszego męczenia się z nim.


No i na koniec pytanie:
Czy jest może jakiś korektor w dość rozsądnej cenie, który mogłybyście mi polecić? Bardzo chciałabym wypróbować coś nowego co pomoże mi w walce z cieniami pod oczami... :)


Miłego dnia i weekendu :)
M.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Makijaż: Fioletowa kreska


Cześć Dziewczyny! :)

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać zwykły, dzienny makijaż, który urozmaicam fioletową kreską :)  Ja wiem, że z tym fioletem jestem monotematyczna (z kreskami zresztą też), ale co ja poradzę, że uwielbiam ten kolor na powiekach pod każdą postacią.. :P Następnym razem postaram się zrobić coś innego :) 

Makijaż jest na tyle delikatny, że polecam go nawet paniom, które na co dzień nie mogą szaleć z kolorowymi makijażami :) 

Fioletowa kreska jest na prawdę fajnym urozmaiceniem dla codziennego, do znudzenia zwykłego makijażu :) 



Lista użytych kosmetyków:

Twarz:
-podkład Maybelline Dream Satin Liquid nr. 008 light beige i podkład Revlon Colorstay 110 Ivory
-korektor pod oczy: Inglot Under Eye Cocealer nr LW1
-korektor Bell Multi Mineral Cover Stick nr. 1
-pudel transparentny Vipera nr 503
-róż: Inglot nr. 82
-rozświetlacz Flormar nr. 25

Oczy:
-baza pod cienie: Virtual eyeshadow base
-cienie do powiek: Inglot nr. Pearl 397, Pearl 409
-paletka cieni Sleek Storm
-fioletowy eyeliner Inglot nr. 74
-biała kredka do oczu: Inglot nr. 31
-Tusz do rzęs: Maybelinne One by One

Usta:
-zapomniałam pomalować :P

To zdjęcie nie wygląda najlepiej, ale właśnie na nim udało mi się uchwycić jak kolory 
wyglądają w rzeczywistości.


Miłego dnia :)
M.
PS. Przepraszam za różne niedociągnięcia, ale wciąż uczę się używać żelowego eyelinera także kreski nie zawsze mi dobrze wychodzą :)

sobota, 17 marca 2012

Purple eyeliner for spring - Inglot nr. 74

Cześć Dziewczyny! :)
Dzisiaj już ewidentnie czułam wiosnę w powietrzu! :) Piękne słoneczko, 16 stopni i delikatny wiaterek...mm... no żyć nie umierać ;)

Z okazji tej cudownej, wiosennej pogody postanowiłam zrobić bardzo prosty makijaż, a tym samym w końcu wypróbować mój fioletowy, żelowy eyeliner z Inglota.  



Moje pierwsze wrażenia? Kolor super widać na powiece, łatwo się maluje kreskę, tylko jego konsystencja jest jakaś taka wodnista strasznie albo rzadka, nie wiem jak to nazwać. Może to wina tego, że jest nowy i musi po prostu trochę przeschnąć? Zobaczymy.. W każdym razie bardzo podoba mi się taki makijaż oka, szczególnie jeżeli mamy mało czasu np. rano, a chcemy wyglądać efektownie :) Ja wiem, że właśnie w taki sposób będę się malowała wiosną i latem :) Mam w planach zakupienie jeszcze takie eyelinera w kolorze chabrowym :D Myślę,że fajnie będzie wyglądał na powiecie :)

A może Wy Dziewczyny używałyście tego eyelinera z Inglota i możecie mi coś jeszcze powiedzieć na jego temat? Byłabym wdzięczna 
 
Miłego, wiosennego wieczoru :*
M. 

poniedziałek, 5 marca 2012

INGLOT (i nie tylko)

Cześć Dziewczyny! 
Na początku chciałam Wam bardzo podziękować za pomoc i podpowiedź jakie kosmetyki z Inglota warto wypróbować :) Bardzo mi się przydały :)

W sobotę w ramach spóźnionego prezentu urodzinowego mój Ł zabrał mnie do Inglota i pozwolił wybrać to co będę chciała :) Cieszyłam się, że wcześniej Was poprosiłam o pomoc bo w tym sklepie można na prawdę zwariować :P Tyle kolorów i kosmetyków w jednym miejscu....żebym mogła to siedziałabym tam cały dzień hehe (po wejściu do sklepu, Ł od razu stwierdził, że musi wyjść coś załatwić 

;) Wiedział, że ja tam będę siedziała min. pół godziny hehe)
No, ale całego dnia niestety nie miałam, więc musiałam coś wybrać. No i padło na to:



Oczywiście najwięcej kupiłam cieni,żeby w końcu zacząć wypełniać paletkę, którą dostałam na gwiazdkę. Do tej pory siedział tam tylko jeden, biedny samotny cień, a teraz już ma przyjaciół :P Szukałam na początku kolorów bardzo naturalnych, do codziennego makijażu. Później przyjdzie pora na szaleńcze barwy :)
Oczywiście jak to zazwyczaj bywa, kolory są trochę przekłamane.




Następną rzeczą jaką bardzo chciałam mieć był jakiś kolorowy eyeliner w słoiczku. Zdecydowałam się na kolor ciemnofioletowy. Chciałam mieć coś innego na wiosnę/lato niż nudne czarne kreski. Tak na prawdę podobają mi się kreski jaśniejsze i bardziej kolorowe, ale jak na razie, siebie w takim makijażu nie widzę ;)




No i obowiązkowo, nie mogłam wyjść z tego sklepu bez różu. Uwielbiam je! Mam już numer 99 i teraz była pora na coś nowego. Wybrałam kolor nr 82-jest to róż z dodatkiem brzoskwini, o (moim zdaniem) satynowym wykończeniu. Dzisiaj miał swój debiut i już go uwielbiam!



To by było na tyle jeżeli chodzi o Inglot. W najbliższym czasie mam zamiar jeszcze kupić róż w kremie nr. 84, który robi furorę na wizaz.pl Nie mogę się doczekać, żeby go wypróbować, ale jakoś boję się kosmetyków o takiej konsystencji. Boję się, że nie będę umiała go nałożyć i narobię sobie np. plam. No, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam :)

Do tego całego kramu z Inglota dostałam jeszcze podkład (który uwielbiam i pomimo, że lubię wypróbowywać nowe podkłady to ten zawsze mam pod ręką), a sama sobie dokupiłam dwie rzeczy z essence. Błyszczyk, który uwielbiam za kolor, zapach i konsystencję oraz lakier do paznokci w pastelowym kolorze, który idealnie się sprawdzi w sezonie wiosna/lato :)

I to by było na tyle :) Post trochę długi, no ale zdarza się ;)
Z zakupów jestem zadowolona i pewnie Inglot nawiedzę jeszcze nie raz :)Chciałam wypróbować też ich szminki, ale bałam się bo nie mają pochlebnych opinii, a ja nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto. 
Może Wy używałyście szminek z Inglota i możecie mi coś napisać na ich temat? Jeżeli tak, to będę bardzo wdzięczna.

Miłego wieczoru,
M :*