To, że te buty są po prostu brzydkie to tak na prawdę tylko moje zdanie (wiadomo są gusta i guściki), ale to, że są najcieplejszymi butami jakie w życiu miałam jest bezdyskusyjnym faktem :P
Jakoś nigdy nie byłam napalona na buty australijskiej firmy emu. Nie było mnie na nie stać, a podróby były dla mnie obrzydliwe. Wiedziałam z opinii innych ludzi, że są bardzo ciepłe, że to inwestycja na kilka lat, ale było mi szkoda wywalać tyle pieniędzy na coś co wyglądem przypomina bambosze mojej babci :P
Jednak moje zdanie na temat tych butów uległo wielkiej zmianie od wczoraj:P
Moja Mami postanowiła mi je sprezentować na moje 21 urodziny, które obchodzę pod koniec lutego. Na początku byłam do nich dziwnie nastawiona (pomyślałam, że wolałabym może jakieś szpilki piękne albo torebkę), ale później przyszła druga myśl: "heloł, przecież ja mieszkam na Podlasiu, a w zimę miejsce mojego zamieszkania zamienia się w polską Syberię, tu jest zawsze zimno i nie pamiętam żebym kiedykolwiek było mi ciepło w stopy na podwórku zimą, a niech tam!" ;)
No i tak oto stałam się posiadaczką modelu Bronte Mini Black.
Moja Mami postanowiła mi je sprezentować na moje 21 urodziny, które obchodzę pod koniec lutego. Na początku byłam do nich dziwnie nastawiona (pomyślałam, że wolałabym może jakieś szpilki piękne albo torebkę), ale później przyszła druga myśl: "heloł, przecież ja mieszkam na Podlasiu, a w zimę miejsce mojego zamieszkania zamienia się w polską Syberię, tu jest zawsze zimno i nie pamiętam żebym kiedykolwiek było mi ciepło w stopy na podwórku zimą, a niech tam!" ;)
No i tak oto stałam się posiadaczką modelu Bronte Mini Black.
Buty wczoraj miały swój pierwszy test przy temperaturze -20 i muszę Wam powiedzieć, że nie poczułam nawet wiatru między palcami :P
Jak na razie jestem z nich strasznie zadowolona pomimo, że do najpiękniejszych nie należą. Mam za miar o nie strasznie dbać, żeby wystarczyły mi na dłuuuuuugo :)
Miłej soboty :)
M.
M.