Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakupy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2012

New in, czyli powolne przygotowania do jesieni i nie tylko


Witajcie Bąble! ;)

Wczoraj w końcu udało mi się wybrać na jakieś zakupy. 
Nie pamiętam za bardzo kiedy ostatni raz biegałam z językiem na brodzie po centrum handlowym śliniąc się na widok nowych ubrań, aż do wczoraj :P Po pracy niespodziewanie wylądowałyśmy z mamą w centrum handlowym, a skoro już tam byłyśmy to postanowiłyśmy zajrzeć do kilku sklepów i wynikiem tego są moje pierwsze, już jesienne, zakupy :)


Te dwie rzeczy pochodzą z C&A. Byłam w szoku, że można tam znaleźć takie cudeńka :)

Początkowo, szukałam rurek w kolorze khaki, ale kiedy zobaczyłam te w kolorze czerwonego wina...nie mogłam się oprzeć! Miały też zawrotną cenę: 64,90 pln no i będą pasowały do wielu rzeczy w mojej szafie :)


Bluzka kosztowała 54,90 pln i jest 3 rozmiary na mnie za duża, ale specjalnie chciałam żeby była większa :) Jest z cudownego miękkiego materiału i już ją uwielbiam! Najlpesze jest to, że bardzo, bardzo podobne bluzki są teraz w Reserved i kosztują 99pln (o mały włos, a bym przepłaciła:P ).

A gwoździem programu jest przecudownej urody RAMONESKA!

Niespodziewany prezent od rodziców. Jestem nią zachwycona! Wszystko mi się w niej podoba!! Pull&Bear 239,99pln No nie mam słów :P


A tak na marginesie, to będąc wczoraj w Pull&Bear zauważyłam, że mają tam całkiem nie złą kolekcję teraz :) Pierwszy raz bardzo dużo rzeczy podobało mi się w tym sklepie :)

W kwestii ubraniowych łupów to by było na tyle, ale udało mi się też kupić kilka kosmetyków, o których jest dość głośno na blogach i już się nie mogę doczekać kiedy je przetestuję :)


Isana odżywka wygładzająca z olejem Babasu.
Ostatnio jest mega hitem na blogach więc i ja postanowiłam ją wypróbować, tym bardziej, że moje włosy strasznie się puszą co doprowadza mnie do szału..

Wella Pro Series Treatment Moisture
Intensywna maska nawilżająca do włosów suchych, puszących się, czyli teoretycznie do moich. Widziałam ja na kilku blogach i postanowiłam wypróbować :) Zobaczymy co z tego będzie.

Mydło siarkowe marki Barwa.
Muszę się Wam przyznać, że kupiłam je już jakiś czas temu, ale nie mogę się za nie jakoś zabrać.. Wiem, że dobrze działa i przynosi całkiem nie złe rezultaty w walce o czystą cerę, no ale ja jakoś nie mogę go zacząć używać chociaż bardzo chcę je wypróbować na sobie :P Może jak Wam teraz o tym napisałam to w końcu zacznę testowanie :P

Perfumy Suddenly z Lidla.
Słyszałam o nich bardzo dużo dobrych opinii i faktycznie pachną właściwie identycznie jak Chanel, do tego długo się utrzymują! Byłam w szoku jak się nimi pierwszy raz popryskałam. Mistrz za 16,99 ;)

 Szminki Celia z kolekcji Nude:
Panuje na nie wielki szał więc i ja w końcu mu uległam. Miałam mały problem ze znalezieniem ich u siebie w mieście, ale w końcu mi się udało i kupiłam od razu dwie :) Jedna w kolorze 601 druga 602. Nie mogłam się powstrzymać i już je używał. Pierwsze wrażenie? Bardzo pozytywne!

I to by było (w końcu) na tyle :) 

Zakupy ubraniowe nie są jakieś wielkie, ale za to z każdej kupionej rzeczy jestem niesamowicie zadowolona :) Mam upatrzonych jeszcze kilka rzeczy idealnych na jesień i zimę (między innymi piękne czarne, woskowane spodnie :P ) więc może uda mi się niedługo znowu wybrać na zakupy :)

Co Wy sądzicie o kupionych przeze mnie kosmetykach? Używałyście ich? Jak wrażenia? Zaczęłyście już kupować ubrania z myślą o jesieni czy może jeszcze żyjecie wakacjami?

Miłej Niedzieli :)
M.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Dwie nowości ;)

Pan Poczta doskonale wie kiedy przyjść. Czasami podejrzewam, że ma wbudowany radar, który namierza czyjś zły nastrój i w tedy Pan Poczta biegnie do tej osoby by go poprawić jakąś miłą paczką :)

Dzisiaj przyszły do mnie dwie (tak na prawdę krótko) wyczekiwane rzeczy :)

Pierwsza to trzy pędzle do twarzy z firmy Lancrone :) Na początku chciałam zamówić z Hakuro, ale trafiłam na bardzo pochlebne recenzje na wizaż.pl pędzli Lancrone i postanowiłam zaryzykować :)


Pędzle zamówiłam na allegro.pl i zapłaciłam za zestaw ok. 82zł z przesyłką. Pierwsze wrażenie baaaardzo pozytywne. Pędzle były dobrze zapakowane i nic, a nic im się nie stało. Są bardzo zbite i mięciutkie, zobaczymy jak mi się będzie ich używało :)

Drugi zakup był niecierpliwie wyczekiwany i jest to moja pierwsze para butów kupiona na stronie deezee.pl
Muszę Wam powiedzieć, że te ćwieki robią niesamowite wrażenie :P
Przesyłka doszła w ciągu jednego dnia co jest ogromnym plusem. W pudełku mamy oczywiście zapakowane buty, dowód zakupu/protokół zwrotu oraz dwie 20% zniżki na następne zakupy :) 
Na pierwszy rzut oka buty wyglądają na dość solidnie wykonane i wygodne, zobaczymy jak mi się je będzie nosiło :) Jak na razie jestem bardzo zadowolona i już się nie mogę doczekać kiedy je gdzieś założę :D

A Wy coś zamawiałyście ze strony deezee.pl ? Jeżeli tak to czy byłyście zadowolone z zakupu? , bo zastanawiam się nad kupnem kolejnej pary butów, teraz nico wyższej :P

Miłego dnia :) 
M. :*

czwartek, 21 czerwca 2012

This is not my favourite tee. But it's funny.

Witajcie!


Wczoraj pierwszy raz od baaaaardzo długiego czasu udało mi się wpaść do galerii handlowej. Kosmicznych zakupów nie zrobiłam, ale udało mi się kupić kilka rzeczy, które bardzo mi się spodobały :)


Bershka- wąsy i napis! nie mogłam się oprzeć tej koszulce ;)

Bershka- oczywiście najbadziej spodobał mi się kołnierzyk :) mój tegoroczny must have, idealna do szortów, przewiewna i biała :)

h&m- naszyjnik ombre z przeceny :P, bardziej podobała mi się wersja turkusowa, ale niestety nie mogłam jej już nigdzie dostać

I na koniec retro laski z Reserved dla Ł ;)

A jak Wam mija czwartek? U mnie jest tak tragiczna pogoda, że szkoda gadać. Na zmianę leje, grzmi i wieje co działa bardzo depresyjnie na mnie i moje samopoczucie :( Mam nadzieję, że w najbliższym czasie pogoda się poprawi i zacznie się prawdziwe lato..

Miłego wieczoru :)
M.


poniedziałek, 5 marca 2012

INGLOT (i nie tylko)

Cześć Dziewczyny! 
Na początku chciałam Wam bardzo podziękować za pomoc i podpowiedź jakie kosmetyki z Inglota warto wypróbować :) Bardzo mi się przydały :)

W sobotę w ramach spóźnionego prezentu urodzinowego mój Ł zabrał mnie do Inglota i pozwolił wybrać to co będę chciała :) Cieszyłam się, że wcześniej Was poprosiłam o pomoc bo w tym sklepie można na prawdę zwariować :P Tyle kolorów i kosmetyków w jednym miejscu....żebym mogła to siedziałabym tam cały dzień hehe (po wejściu do sklepu, Ł od razu stwierdził, że musi wyjść coś załatwić 

;) Wiedział, że ja tam będę siedziała min. pół godziny hehe)
No, ale całego dnia niestety nie miałam, więc musiałam coś wybrać. No i padło na to:



Oczywiście najwięcej kupiłam cieni,żeby w końcu zacząć wypełniać paletkę, którą dostałam na gwiazdkę. Do tej pory siedział tam tylko jeden, biedny samotny cień, a teraz już ma przyjaciół :P Szukałam na początku kolorów bardzo naturalnych, do codziennego makijażu. Później przyjdzie pora na szaleńcze barwy :)
Oczywiście jak to zazwyczaj bywa, kolory są trochę przekłamane.




Następną rzeczą jaką bardzo chciałam mieć był jakiś kolorowy eyeliner w słoiczku. Zdecydowałam się na kolor ciemnofioletowy. Chciałam mieć coś innego na wiosnę/lato niż nudne czarne kreski. Tak na prawdę podobają mi się kreski jaśniejsze i bardziej kolorowe, ale jak na razie, siebie w takim makijażu nie widzę ;)




No i obowiązkowo, nie mogłam wyjść z tego sklepu bez różu. Uwielbiam je! Mam już numer 99 i teraz była pora na coś nowego. Wybrałam kolor nr 82-jest to róż z dodatkiem brzoskwini, o (moim zdaniem) satynowym wykończeniu. Dzisiaj miał swój debiut i już go uwielbiam!



To by było na tyle jeżeli chodzi o Inglot. W najbliższym czasie mam zamiar jeszcze kupić róż w kremie nr. 84, który robi furorę na wizaz.pl Nie mogę się doczekać, żeby go wypróbować, ale jakoś boję się kosmetyków o takiej konsystencji. Boję się, że nie będę umiała go nałożyć i narobię sobie np. plam. No, ale jak nie spróbuję to się nie przekonam :)

Do tego całego kramu z Inglota dostałam jeszcze podkład (który uwielbiam i pomimo, że lubię wypróbowywać nowe podkłady to ten zawsze mam pod ręką), a sama sobie dokupiłam dwie rzeczy z essence. Błyszczyk, który uwielbiam za kolor, zapach i konsystencję oraz lakier do paznokci w pastelowym kolorze, który idealnie się sprawdzi w sezonie wiosna/lato :)

I to by było na tyle :) Post trochę długi, no ale zdarza się ;)
Z zakupów jestem zadowolona i pewnie Inglot nawiedzę jeszcze nie raz :)Chciałam wypróbować też ich szminki, ale bałam się bo nie mają pochlebnych opinii, a ja nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto. 
Może Wy używałyście szminek z Inglota i możecie mi coś napisać na ich temat? Jeżeli tak, to będę bardzo wdzięczna.

Miłego wieczoru,
M :*


środa, 29 lutego 2012

Wielka Prośba, czyli co kupić w Inglocie?!

Cześć Dziewczyny! 
Mam do Was ogromną prośbę :)
W ten weekend będę miała okazję zrobić większe zakupy w Inglocie. Wiem, że mają bardzo dobre cienie bo zaczęłam je (baaaardzo powoli) kolekcjonować, ale chciałabym wypróbować też coś innego. I no właśnie.. Nie wiem co :(

Może Wy używałyście czegoś z Inglota co warto wypróbować? Może znacie jakieś perełki z tej firmy?

Za każde propozycje byłabym bardzo wdzięczna bo chciałabym zrobić sobie listę, mniej więcej, czego potrzebuję, bo inaczej mogę zgłupieć w tym sklepie i nakupować rzeczy zupełnie niepotrzebnych, albo po prostu słabych.

Tak więc mam nadzieję, że mi troszkę pomożecie.




Z góry dziękuję,
Buziaki,
M :*

sobota, 11 lutego 2012

Przedwczesny prezent urodzinowy od rodziców, czyli jedne z najbrzydszych butów świata ;)

Cześć Dziewczyny :)
To, że te buty są po prostu brzydkie to tak na prawdę tylko moje zdanie (wiadomo są gusta i guściki), ale to, że są najcieplejszymi butami jakie w życiu miałam jest bezdyskusyjnym faktem :P

Jakoś nigdy nie byłam napalona na buty australijskiej firmy emu. Nie było mnie na nie stać, a podróby były dla mnie obrzydliwe. Wiedziałam z opinii innych ludzi, że są bardzo ciepłe, że to inwestycja na kilka lat, ale było mi szkoda wywalać tyle pieniędzy na coś co wyglądem przypomina bambosze mojej babci :P

Jednak moje zdanie na temat tych butów uległo wielkiej zmianie od wczoraj:P
Moja Mami postanowiła mi je sprezentować na moje 21 urodziny, które obchodzę pod koniec lutego. Na początku byłam do nich dziwnie nastawiona (pomyślałam, że wolałabym może jakieś szpilki piękne albo torebkę), ale później przyszła druga myśl: "heloł, przecież ja mieszkam na Podlasiu, a w zimę miejsce mojego zamieszkania zamienia się w polską Syberię, tu jest zawsze zimno i nie pamiętam żebym kiedykolwiek było mi ciepło w stopy na podwórku zimą, a niech tam!" ;)
No i tak oto stałam się posiadaczką modelu Bronte Mini Black.

Buty wczoraj miały swój pierwszy test przy temperaturze -20 i muszę Wam powiedzieć, że nie poczułam nawet wiatru między palcami :P

Jak na razie jestem z nich strasznie zadowolona pomimo, że do najpiękniejszych nie należą. Mam za miar o nie strasznie dbać, żeby wystarczyły mi na dłuuuuuugo :)
Miłej soboty :)
M.



niedziela, 5 lutego 2012

Absolutny hit- puder transparenty matujący Vipera

Cześć Dziewczyny! :)
Dzisiaj mini recenzja, a raczej pieśni pochwalne na temat mojego ulubionego pudru, który odkryłam jakiś czas temu :)
Puder transparentny Vipery to kosmetyk życia jak dla mnie :) Poleciłam go wszystkim koleżankom i wszystkie są tak samo zadowolone jak ja :)




Jak tytuł postu wskazuje puder jest transparentny więc pasuje większości karnacjom :) Ma odrobinę koloru w sobie co powoduje, że nie bieli twarzy, tak jak większość takich produktów. Do tego fantastycznie matuje :) Na prawdę skóra jest idealnie zmatowiona i pozostaje taka na długi czas. Do tego nie zapycha skóry, nie wysusza jej, no po prostu IDEAŁ! :D



Puder możemy kupić w dwóch wersjach: z lusterkiem lub bez. Na początku miałam puder z lusterkiem, ale teraz stwierdziłam, że do niczego ono mi nie było tak na prawdę potrzebne ;)

Do tego mamy różne rodzaje takie pudru transparentnego:
-Matujący nr. 503
-Matt rozświetlający nr. 504
-Illuminating lśniący, shimmering 509

Żadnego innego nie używałam po za matującym więc nie mogę się wypowiedzieć na ich temat, ale w razie czego możemy pójść na stoisko/do sklepu Vipery i sobie pomacać każdy po kolei :)


A żeby tego było mało to cena pudru też jest bardzo fajna: ok. 17,50zł :) (wersja z lusterkiem kosztuje ok. 20 zł)

Zapomniałam wspomnieć jeszcze o tym, że puder ma delikatny zapach. Dla mnie on zupełnie nie przeszkadza, jest w ręcz przyjemny i umila mi użytkowanie :)

Podsumowując: Dla mnie REWELACJA! Kupię na pewno jeszcze nie jedno opakowanie i mam nadzieję, że nigdy go nie wycofają ze sprzedaży :D 

Miłej niedzieli :)
M.



niedziela, 29 stycznia 2012

Co nowego testuję??

Cześć Dziewczyny!
Widzicie jak to ze mną laski jest, naoglądam się Waszych blogów, napatrzę, naczytam, a później biegnę pędem do Rossmana/Natury po to żeby te wszystkie cudeńka o których piszecie sprawdzić na sobie. W taki o to sposób wzbogaciłam się (na razie hihi) o trzy produkty jeden do włosów, jeden do paznokci i jeden do ciała :)

Jeżeli chodzi o moje włosy to ostatnio zaczęłam je często prostować i potrzebowałam sprayu ochronnego (bo wiadomo wysoka temperatura itd.) nie chciałam na razie wydawać dużo pieniędzy, więc postanowiłam wypróbować ten z Isana :)

Peelingiem Isana skusiła mnie NieAnonimowaKosmetocholiczka (bo czekolada, bo wanilia, bo aż chce się zjeść) :D

A odżywka do paznokci z Eveline powędrowała do mojego koszyka dziękibrunettesheart.blogspot.com. Moje paznokcie są obecnie w tragicznym stanie, a nigdy wcześniej nie musiałam robić z nimi nic, zawsze wyglądały dobrze. Teraz to się niestety zmieniło :( więc postanowiłam zacząć od wypróbowania czegoś tańszego, jak pomoże będę w niebo wzięta, a jak nie to będę musiała zainwestować w jakiś droższy produkt.




I tak to właśnie ze mną i z Wami bywa :P Mam baardzo słabiutką wolę i niedługo zapewne zbankrutuje bo zawsze czytając Wasze blogi upatrzę sobie coś co chcę mieć (największą satysfakcję ma się w tedy kiedy odkryje się jakąś tanią perełkę) ;)

A na koniec kawałek mnie z moimi prostymi włosami i z ledwo widocznym makijażem, który ostatnio sobie często robię (jeden cień, eyeliner, tusz do rzęs i ajm redi :P )



Miłej niedzieli,
Buziaki,
M.



wtorek, 22 listopada 2011

Bell Multi Mineral cover stick

Tytułowy bohater postu, a mianowicie korektor mineralny z firmy Bell został przeze mnie zakupiony po tym jak zobaczyłam go w filmiku BrunettesHeart na youtube. Akurat nie miałam nic na moje straszne niespodzianki na twarzy, a będąc przy stoisku Bell przypomniałam sobie, że Brunetka o nim wspominała. Za zawrotną cenę 9zł nabyłam go i postanowiłam wypróbować. 

Używam go już kilka tygodni i na prawdę jestem zadowolona :)






Korektor dobrze maskuje wszystkie zaczerwienienia i wszystkich nieprzyjaciół na naszej buzi. Utrzymuje się na prawdę długo ok. 6-8 h  przynajmniej w moim przypadku.
Bardzo wygodna aplikacja.
Niska cena- ok. 9zł.
Opakowanie jest małe i poręczne, można je zabrać wszędzie.






Minusem jest to, że korektor ten występuje tylko w dwóch odcieniach 1 i 2, moim zdaniem powinni zrobić tych kolorów trochę więcej. 
Ja mam 1 i dla bladolicych dziewczyn właśnie go polecam. Nie wiem jak jest z numerem 2, ale wydaje mi się, że dla dziewczyn o ciemnej karnacji będzie o wiele za jasny...






A po za tym nie polecam stosowania go pod oczy, gdyż jest za ciężki, za suchy jak na delikatną okolicę oczu.

Tutaj możecie poczytać opinie na temat tego korektora na wizaz.pl :wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=39014&next=1

Na prawdę zachęcam Was do wypróbowania tego korektora, gdyż za niewielką cenę może okazać się Waszą perełką, tak jak okazał się moją :) Na pewno kupię go jeszcze ponownie :)

Miłego wieczoru :*
M.

czwartek, 17 listopada 2011

Krem do rąk- Bebeauty (hit z Biedronki part I)

Kremy do rąk zawsze kojarzyły mi się z taką tłustą powłoką na moich rękach. Nie lubiłam tego więc ich nie używałam. Przez to zawsze miałam suche i szorstkie ręce. Przez pracę jaką wykonuję (a jest to praca na świeżym powietrzu) oraz przez zajęcia praktyczne w szkole, gdzie moje ręce są non stop w wodzie i środkach dezynfekujących, stan moich rąk się pogorszył jeszcze bardziej. Pewnego dnia będąc na zakupach w Biedronce z braku laku zgarnęłam z półki sklepowej krem do rąk. Jakoś nie wiązałam z nim żadnych nadziei, nie zastanawiałam się nad nim, po prostu posmarowałam ręce i ŁAŁ. Byłam w głębokim szoku. 
 


Krem jest niesamowicie nawilżający i przy tym nie tłusty. Wygładza skórę dłoni, ma bardzo przystępną cenę ok. 3,50zł, jest bardzo wydajny, jego pojemność to 125ml i co najważniejsze: WCHŁANIA SIĘ Z PRĘDKOŚCIĄ ŚWIATŁA i nie zostawia tłustego filmu na dłoniach :D Dla mnie bomba :)






Jedynym minusem jest zapach, który oczywiście jest znośny, ale nie jakiś super piękny.

Nie twierdzę, że nie ma lepszych kremów, niestety nie mam zbyt dużego porównania, ale za taką cenę warto go wypróbować szczególnie teraz gdy na dworze mróz i wiatr, które dodatkowo niszczą naszą skórę :)


Miłego wieczoru :)
M.

wtorek, 25 października 2011

Moje pierwsze kosmetyki z firmy INGLOT

O firmie INGLOT słyszałam już dawno, dawno, dawno temu, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze do kupienia ich kosmetyków. Jakiś czas temu będąc na zakupach w jednej z galerii postanowiłam zajść do ich sklepiku i kupić coś żeby sprawdzić te kosmetyki. Mój wybór padł na trzy (akurat mi potrzebne) produkty: róż, zielony korektor oraz białą kredkę do oczu.




Zacznę może od białej kredki o numerku 31 (wiem, że jeszcze mają białą-perłową). Jak dla mnie kredka jest rewelacyjna. Dobrze napigmentowana i bardzo długo utrzymuje się na linii wodnej, do tego świetnie rozświetla oko. Jestem z niej bardzo zadowolona :) W dodatku cena kredki to 15zł.







Następnym kosmetykiem o jakim chcę napisać jest róż o numerku 99. Moim skromnym zdaniem jest to kolor idealny dla każdego typu cery. Nie wiem czy to dokładnie będzie widać na zdjęciach, ale róż jest brzoskwiniowy z lekko różowymi tonami, mogę nawet powiedzieć, że jest prawie łososiowy. Ma niewielkie, złote drobinki, które nie są widoczne na policzku. Krzywdy nie można sobie nim raczej zrobić ponieważ daje bardzo delikatny efekt na buzi. W razie gdybyśmy potrzebowały intensywniejszego różu kolor można budować poprzez dokładanie go na policzki.
Z różu, tak samo jak z kredki, jestem bardzo zadowolona. Na prawdę bardzo mi się podoba efekt na buzi jak pozostawia :) Polecam dla wszystkich dziewczyn, a szczególnie dla tych, które zaczynają swoją przygodę z makijażem.
Cena różu to 20zł za 2,5g.







I ostatnim kosmetykiem jaki posiadam z INGLOTA jest zielony korektor w kremie - numerek 60. Tak na prawdę na początku chciałam kupić zieloną bazę pod podkład jednak pani ze sklepu powiedziała mi, że korektor jest o wiele lepszy więc postanowiłam jej zaufać i go wypróbować. Korektory zielone służą do maskowania zaczerwienień na naszych twarzach, pomagają w ukryciu nieprzyjaciół którzy mogą czasami zamieszkać na naszej buzi.
Ten korektor z INGLOTA jest także świetny. Jest gęsty, dobrze maskuje i naprawdę mi pomaga. Ja się strasznie czerwienię więc dla mnie taki kosmetyk to prawdziwe zbawienie. Do tego nałożony punktowo pomaga w maskowaniu wszystkich niespodzianek. Musimy tylko pamiętać żeby na ten korektor nałożyć podkład bo inaczej będziemy mogły wyglądać jak zielone przybysze z obcej planety. Cena korektora to ok. 23zł








Ogólnie rzecz biorąc kosmetyki INGLOT bardzo miło mnie zaskoczyły (słyszałam na ich temat różne opinie) i planuję wypróbować jeszcze kilka rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że na pewno mają jakieś niewypały jak każda firma jednak na pewno niedługo coś zakupię :)
A może Wy macie coś godnego polecenia z INGLOTA? Będę wdzięczna za wszystkie propozycje :) Co w ogóle sądzicie na temat kosmetyków z tej firmy?

Pozdrawiam,
:)


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Zakupowa porażka..

Cały dzień chodzenia po sklepach w poszukiwaniu jesiennego odzienia i co?! I nic. Nie mogłam znaleźć ani jednej rzeczy, która by mi wpadła w oko tak, że krzyknęłabym na cały sklep "łał, ale czad!" Na prawdę nic, a nic nie przykuło na tyle mojej uwagi, żebym zawiesiła na tym oko dłużej niż 3 sekundy... Ach.. co za życie.. Jak człowiek ma akurat pieniądze żeby je wydać to nic nie może znaleźć, a jak znowu w portfelu zacznie hulać wiatr to w sklepach będzie milion rzeczy, które będzie chciał mieć..
Dlatego postanowiłam przykisić moją ciężko zarobioną forsę i poczekać. Nie śpieszy mi się aż tak..
W ogóle straciłam chyba wenę do zakupów.. Nie potrafię kupować ostatnio..


Ale do końca z pustymi rękami dzisiaj nie wyszłam bo znalazłam jedno cacko i to jeszcze w przecenie z 29,99 na 9,99 zł w Vero Moda.
Chociaż moim zdaniem taki zakup to i tak za mało na całodzienną, szaleńczą bieganinę po sklepach :( Dobrze, że byłam z P. na zakupach, a nie z moim Ł. bo dostał by chłop szału. Rzadko go wyciągam na zakupy bo uważam, że to damskie przyjemności (no chyba, że on sam chce sobie coś kupić), ale jednak czasami wyciągam i w tedy chodzi ze mną biedaczek od sklepu do sklepu z wyrazem twarzy kota ze Shreka i mam wrażenie, że w myślach ciągle powtarza "do domu, do domu, do domu, do domu" :P

Dobra ja lecę, a Wam życzę miłego wieczoru
 :*
M.