Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uroda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 listopada 2012

Ostatnio ulubieni ;)


Witajcie :)

Dzisiaj, mam nadzieję, szybki post o kosmetykach (i nie tylko) jakie uwielbiam w ostatnim czasie i bez jakich nie wyobrażam sobie mojego codziennego rytuału nakładania urody ;) Jednym słowem jakby mi je ktoś ukradł to bym płakała rzewnymi łzami jak na materialistkę przystało ;)


Zacznę może od włosów bo to one ostatnio najbardziej spędzają mi sen z powiek.. Nie wiem czy wiecie, ale mam zrobione ombre i niestety przez to końcówki włosów nie są w najlepszym stanie i też włosy nie zawsze chcą się dobrze układać. Mam kręcone włosy, ale takie, które żyją własnym życiem i nie zawsze chcą wyglądać tak jak ja bym chciała. Nie znalazłam jeszcze idealnych produktów do pielęgnacji, ale odkryłam już kilka, które trochę pielęgnują, ale też pomagają się dobrze układać mojej czuprynie :)

Wella pro series treatment MOISTURE (ok.17pln)
Maska, którą kupiłam pod wpływem jednego z blogów, ale kurczę nie pamiętam którego.. Dla mnie bomba! Nawilża włosy, wygładza, ułatwia rozczesywanie, włosy są bardzo przyjemne w dotyku, błyszczące. Po jej użyciu robią mi się piękne loki, które jestem w stanie dobrze ułożyć :) Nie wyobrażam sobie w tym momencie nie używać tej maski. 
Na prawdę polecam wypróbować. Ma przychylne opinie na wizażu: klik

Lakier do włosów Taft volume hairspray (zielony :P ) (ok.13pln):
Lakier też kupiony pod wpływem jednego z blogów. Bardzo go lubię i nawet nie mam ochoty wypróbowywać innych. Jest mocny, ale nie skleja włosów, nie tworzy hełmu, ławo go wyczesać, włosy trzymają się w nienaruszonym stanie cały dzień/noc, a do tego pięknie pachnie! Może i są lepsze lakiery do włosów, ale ten wystarcza mi w 100% :)

Shwarzkopf liquid silk gloss anti-frizz serum (ok. 20pln):
Serum dzięki, któremu nie wyglądam jak czarownica (mam straszny problem z puszeniem się włosów) :P Używam je na suche włosy w "ostatniej fazie układania" i dzięki temu moje włosy nie są napuszone jak nieboskie stworzenie, są gładkie, miękkie, błyszczące i loki robią się takie hmm... sprężyste?! Do wyprostowanych włosów też świetnie się spisuje. Po wyprostowaniu nakładam niewielką ilość tego serum od połowy długości włosów i mój fryz jest gładki i prosty przez cały dzień. No chyba, że jest ulewa i mega wilgoć to w tedy nic nie jest mi w stanie pomóc. Plusem tego produktu jest to, że jest bardzo wydajny i pięknie pachnie :)

Paleta cieni Sleek Storm:
To już chyba klasyk wśród palet do makijażu. Ja jej albo namiętnie używam albo nawet nie patrzę w jej stronę. Jak na razie to codziennie ją katuję, a szczególnie czarny cień do robienia kreski na górnej powiece, i drugi cień od góry z lewej, do rozświetlania wewnętrznego kącika oka.

Tusz do rzęs Maybelline Falsies (ok.30pln)
Hit amerykańskiego youtube, który ja odkryłam dopiero teraz. Nie będę kłamać, że wypróbowuję masę tuszy do rzęs, ale kilka w swoim życiu ich miałam i śmiało mogę powiedzieć, że ten jest najlepszy jak do tej pory! Idealnie wydłuża, rozdziela i lekko pogrubia rzęsy. Nie kruszy się i napisałabym, że jest lekko wodoodporny. Jak pierwszy raz pomalowałam nim rzęsy to nawet klientka zwróciła mi uwagę, że są pięknie wytuszowane :)

Cień w kremie Maybelline Color Tattoo 24hr (23,99pln)
Recenzję tego produktu możecie przeczytać tutaj: klik.
Co ja tu dużo będę pisać? Odkąd go mam używam codziennie na każdą okazję i nie zamierzam przestać ;)

Cienie Inglot nr: AMC shine 112 i MATTE 363 (10pln/sztuka):
Dopóki nie kupiłam tego cienia w kremie Maybelline to właśnie tymi dwoma cieniami robiłam codziennie makijaż oczu. 112 na całą powiekę i 363 w załamanie i zewnętrzny kącik oka :) Myślę, że za niedługo znowu będę robiła makijaż tymi cieniami na zmianę  z cieniem w kremie :)


Podkład Revlon ColorStay nr 150 Buff Chamois (cena waha się od 45pln-małe drogerie, do 70pln w Douglasie):
Kosmetyk, do którego wracam zawsze w okresie jesień/zima. Według mnie najlepszy podkład w dobrej cenie :) Czasami kusi mnie żeby wypróbować coś nowego, ale jednak zawsze w wracam do ColorStay. Dobrze matuje, jest długotrwały, nie waży się, nie ciemnieje na twarzy, można go "budować", nie podkreśla suchych skórek, jest bardzo duży wybór kolorów :) Minus to opakowanie, które nie ma pompki niestety..

Pędzel Lancrone Flat Top Kabuki nr. F60 (ok. 30pln):
Nie chcę za dużo pisać o tym pędzlu bo szykuję recenzję na temat jego i dwóch innych z tej serii, ale mogę Wam powiedzieć, że ja nie wiem jak żyłam bez niego? Teraz nie wyobrażam sobie nałożyć podkład czymś innym :) Jestem z niego baaaaardzo zadowolona! :)


MOCNE USTA!!
Tak, ostatni miesiąc, może trochę dłużej, upłyną mi pod znakiem mocnych, kolorowych ust. Doszło nawet do tego, że bez szminki czuję się NAGA (a jeszcze nie tak dawno z kolorem na ustach czułam się co najmniej dziwnie) :P
Ale też nie chcę za dużo się rozpisywać bo post o ulubionych szminkach na jesień i zimę jest w przygotowaniu :)


Krem do rąk Sweet Secret Farmona:
Od pracy, pogody, praktyk skóra na moich dłoniach wygląda tragicznie. Jest tak sucha. że aż popękana i (sama jestem w szoku) ratunkiem okazał się ten krem, który świetnie nawilża, szybko się wchłania i pachnie tak, że mam ochotę zjeść własne ręce :P


Hybrydowy manicure:
Szczególnie w tym, idealnym na jesień, kolorze szaro-brązowym. Nie mam ostatnio ochoty na ciągłe malowanie paznokci więc zrobiłam sobie hybrydy i mam z bani :) Ostatnio często albo mam ręce w wodzie albo coś noszę/dźwigam i zwykły lakier by tego nie wytrzymał, a tak mam zawsze zadbane paznokcie, czy w pracy, czy na praktykach :)

Metaliczna torebka:
Mój must have na ten sezon! Tą znalazłam na allegro i zapłaciłam za nią ok. 70pln z przesyłką, a jest z h&m :) Uwielbiam ją!

Khaki:
I ja poddałam się temu wszechobecnemu kolorowi. Jakbym mogła to z naszyjnikiem ze Stradivariusia i z koszulą z Vero Mody nie rozstawałabym się ani na chwile, ale nie chcę żeby ludzie myśleli, że tylko to mam w szafie, więc raz na jakiś czas wciągam na siebie coś innego :P Poluję teraz na spodnie w tym kolorze i może jeszcze jedną koszulę? ;)


I to by było chyba na tyle. To są rzeczy/ produkty, z którymi obecnie się nie rozstaję ;) Jak znajdę coś innego/nowego to dam Wam znać :P

A co dla Was jest takim ulubieńcem kosmetycznym, bez którego nie możecie żyć? I jaki jest Wasz ulubiony trend na ten sezon?

Miłego weekendu :) :*
M.





niedziela, 26 sierpnia 2012

New in, czyli powolne przygotowania do jesieni i nie tylko


Witajcie Bąble! ;)

Wczoraj w końcu udało mi się wybrać na jakieś zakupy. 
Nie pamiętam za bardzo kiedy ostatni raz biegałam z językiem na brodzie po centrum handlowym śliniąc się na widok nowych ubrań, aż do wczoraj :P Po pracy niespodziewanie wylądowałyśmy z mamą w centrum handlowym, a skoro już tam byłyśmy to postanowiłyśmy zajrzeć do kilku sklepów i wynikiem tego są moje pierwsze, już jesienne, zakupy :)


Te dwie rzeczy pochodzą z C&A. Byłam w szoku, że można tam znaleźć takie cudeńka :)

Początkowo, szukałam rurek w kolorze khaki, ale kiedy zobaczyłam te w kolorze czerwonego wina...nie mogłam się oprzeć! Miały też zawrotną cenę: 64,90 pln no i będą pasowały do wielu rzeczy w mojej szafie :)


Bluzka kosztowała 54,90 pln i jest 3 rozmiary na mnie za duża, ale specjalnie chciałam żeby była większa :) Jest z cudownego miękkiego materiału i już ją uwielbiam! Najlpesze jest to, że bardzo, bardzo podobne bluzki są teraz w Reserved i kosztują 99pln (o mały włos, a bym przepłaciła:P ).

A gwoździem programu jest przecudownej urody RAMONESKA!

Niespodziewany prezent od rodziców. Jestem nią zachwycona! Wszystko mi się w niej podoba!! Pull&Bear 239,99pln No nie mam słów :P


A tak na marginesie, to będąc wczoraj w Pull&Bear zauważyłam, że mają tam całkiem nie złą kolekcję teraz :) Pierwszy raz bardzo dużo rzeczy podobało mi się w tym sklepie :)

W kwestii ubraniowych łupów to by było na tyle, ale udało mi się też kupić kilka kosmetyków, o których jest dość głośno na blogach i już się nie mogę doczekać kiedy je przetestuję :)


Isana odżywka wygładzająca z olejem Babasu.
Ostatnio jest mega hitem na blogach więc i ja postanowiłam ją wypróbować, tym bardziej, że moje włosy strasznie się puszą co doprowadza mnie do szału..

Wella Pro Series Treatment Moisture
Intensywna maska nawilżająca do włosów suchych, puszących się, czyli teoretycznie do moich. Widziałam ja na kilku blogach i postanowiłam wypróbować :) Zobaczymy co z tego będzie.

Mydło siarkowe marki Barwa.
Muszę się Wam przyznać, że kupiłam je już jakiś czas temu, ale nie mogę się za nie jakoś zabrać.. Wiem, że dobrze działa i przynosi całkiem nie złe rezultaty w walce o czystą cerę, no ale ja jakoś nie mogę go zacząć używać chociaż bardzo chcę je wypróbować na sobie :P Może jak Wam teraz o tym napisałam to w końcu zacznę testowanie :P

Perfumy Suddenly z Lidla.
Słyszałam o nich bardzo dużo dobrych opinii i faktycznie pachną właściwie identycznie jak Chanel, do tego długo się utrzymują! Byłam w szoku jak się nimi pierwszy raz popryskałam. Mistrz za 16,99 ;)

 Szminki Celia z kolekcji Nude:
Panuje na nie wielki szał więc i ja w końcu mu uległam. Miałam mały problem ze znalezieniem ich u siebie w mieście, ale w końcu mi się udało i kupiłam od razu dwie :) Jedna w kolorze 601 druga 602. Nie mogłam się powstrzymać i już je używał. Pierwsze wrażenie? Bardzo pozytywne!

I to by było (w końcu) na tyle :) 

Zakupy ubraniowe nie są jakieś wielkie, ale za to z każdej kupionej rzeczy jestem niesamowicie zadowolona :) Mam upatrzonych jeszcze kilka rzeczy idealnych na jesień i zimę (między innymi piękne czarne, woskowane spodnie :P ) więc może uda mi się niedługo znowu wybrać na zakupy :)

Co Wy sądzicie o kupionych przeze mnie kosmetykach? Używałyście ich? Jak wrażenia? Zaczęłyście już kupować ubrania z myślą o jesieni czy może jeszcze żyjecie wakacjami?

Miłej Niedzieli :)
M.

piątek, 13 lipca 2012

Makijaż: Brąz i beż


Witajcie! :)

Chyba jeszcze nie wstawiałam tutaj żadnego makijażu w takich naturalnych barwach :) Chociaż właśnie tak malowałam i maluję najczęściej oczy.

Brąz, beż, złoto to chyba najbardziej uniwersalne kolory jakie są i odpowiednio dobrane pasują do każdego koloru tęczówki. Dobra paleta cieni w takich naturalnych kolorach to must have każdej kobiety bo dzięki nim wyczarujemy makijaż i dzienny i wieczorowy :)

Ja swój makijaż przyciemniłam trochę czarnym cieniem żeby był bardziej wieczorowy, ale równie dobrze możemy tylko wytuszować rzęsy i na co dzień jak znalazł :)



Buziaki :*
M.



wtorek, 26 czerwca 2012

Recenzja: Vichy Normaderm / dwa produkty


Witajcie :)

Dzisiaj recenzja dwóch produktów Vichy.
Ponad dwa miesiące temu zakupiłam zestaw 3 produktów firmy Vichy pisałam o tym tutaj . Moja cera była w tak strasznym stanie, że postanowiłam sięgnąć po coś z wyższej półki. Najbardziej kusiło mnie wypróbowanie tego nowego kremu na niedoskonałości.

No i tak używam sobie tych dwóch produktów już od dwóch miesięcy i jeden z nich bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, a drugi niestety rozczarował. Dobrze, że kupiłam zestaw mini bo inaczej masa pieniędzy poszłaby w błoto.

Zacznę może od: 

Normaderm - Żel Głęboko Oczyszczający


Pojemność tej tubki to 100ml i muszę Wam powiedzieć, że chyba nigdy wcześniej nie miałam tak wydajnego żelu. Używam go od 2 miesięcy raz dziennie codziennie wieczorem i mam go więcej niż połowę.

Producent pisze tak:

Działanie: 
-w zetknięciu z wodą tworzy przyjemną pianę, która głęboko oczyszcza skórę.
Rezultat: 
-skóra pozostaje czysta przez cały dzień

Ja używam tego żelu wieczorem podczas drugiego mycia twarzy (pierwsze mycie to demakijaż żelem micelarnym BeBeauty). Żeby umyć całą twarz potrzebujemy malutką kropelkę, którą rozmasowujemy po wilgotnej twarzy. Następnie spłukujemy.

Pomimo, że kupując zestaw Vichy najbardziej byłam zainteresowana kremem, to właśnie ten żel mnie zachwycił i wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie :)

-po pierwsze, jak już pisałam, jest chyba najbardziej wydajnym kosmetykiem jaki posiadałam
-opakowanie jest całkiem wygodne (wersja duża ma pompkę)
-na prawdę bardzo mocno oczyszcza skórę twarzy, wcześniej, po żadnym żelu moja buzia nie czuła się taka szczęśliwa
-pomógł mi w walce z moimi nieprzyjaciółmi na twarzy co widzę gołym okiem
-nie zapycha
-nie podrażnia
-dobrze się pieni
-często możemy go zakupić w promocji 

Jedyny minus jest taki, że może trochę wysuszać twarz, ale wystarczy dobry krem nawilżający na noc i jest okej, przynajmniej w moim przypadku :)

Chciałam jeszcze dodać, że jeżeli chodzi o ten żel to wiem, że opinie są bardzo różne. Mojej siostrze się np. nie sprawdził w ogóle, a mi tak :)

Normaderm - Krem zwalczający niedoskonałości:


Producent pisze tak:

Działanie:
zwalcza 6 oznak niedoskonałości skóry:
-niedoskonałości
-rozszerzone pory
-błyszczenie
-zaczerwienienie
-ślady po niedoskonałościach
-przebarwienia

Rezultat:
-skóra jest widocznie zdrowsza już w 7dni 

Tutaj będzie krótko. Pierwszy i ostatni raz nabrałam się na takie bajki. Ten kosmetyk to jeden wielki kit przynajmniej w moi przypadku. Nie sprawdziło się nic co napisał producent. NIE! NIE! NIE! i jeszcze raz NIE! Używam go tylko po to, żeby go skończyć.
Pory dalej mam rozszerzone, niedoskonałości mam dalej, moje czoło i nos ostatnio błyszczą się tak, że w kubie mogę robić za kulę dyskotekową, o reszcie nawet nie wspomnę.
Dobrze, że nie kupiłam dużego opakowania bo bym zmarnowała całkiem niezłą sumę.
Jedyny plus to opakowanie z wygodną pompką i wydajność hehe
Dziewczyny nie polecam!

I chyba to by było na tyle w tym temacie. Może Wy możecie polecić mi coś dobrego do skóry mieszanej z niedoskonałościami?! Bo ja już chwilami nie wiem co mam robić, szczególnie jeżeli chodzi o wydzielanie sebum w strefie T. Moje gruczoły produkują je jak szalone...

A jakie są Wasze doświadczenia z firmą Vichy?

Miłego wieczoru,
M. :*



wtorek, 19 czerwca 2012

MAKIJAŻ: Pomarańczowy fiolet


Witam wszystkich!
Do zrobienia dzisiejszego makijażu zainspirował mnie zachód słońca, w który się wpatrywałam jakieś 2 dni temu stojąc na tarasie. Niebo było przepiękne, różowo-pomarańczowo-fioletowo-szare. Bajka ;)


Mam nadzieję, że takie połączenie kolorystyczne się Wam spodoba :)


Kosmetyki, których użyłam:
  • pomarańczowy cień- paletka 120 cieni Mario Luigi
  • fioletowy cień- Inglot Matte 375
  • czarny cień - Sleek Storm
  • złoty cień - Sleek Storm
  • czarna kredka do oczu - Astor
  • tusz do rzęs - Essence Multi Action

Miłego dnia :)
M.


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ulubione w ostatnim czasie


Witam wszystkich :)
Dzisiaj, krótki post o kosmetykach, dodatkach itd. które ostatnio bardzo lubię i często używam. Nie zmienia mi się to co miesiąc dlatego też taki post z ulubieńcami pojawia się tutaj chyba dopiero drugi raz :)

NEON
Ten trend jest mi zdecydowanie bliższy niż np. pastele. Być może wynika to z tego, że należę do ludzi dość bladych i dopóki się nie opalę w pastelowych ubraniach wyglądam jak ktoś bardzo chory (no przynajmniej jeżeli chodzi o górną część garderoby).
Kiedyś ubierałam się w ubrania w neutralnych (może trochę nudnych kolorach) za to w tym roku szaleję na maksa i neonowe barwy darzę ogromną miłością. Na zdjęciu są moje ulubione trzy rzeczy:
  • torebka-kopertówka - www.nietuzinkowo.pinger.pl (dziewczyna własnoręcznie szyje kopertówki, które możemy same zaprojektować)
  • plastikowe korale-h&m (noszę je prawie non stop; mój mężczyzna stwierdził, że są bardzo praktyczne bo dzięki nim może mnie znaleźć w nawet największym tłumie ludzi :P )
  • różowa-neonowa koszulka- h&m (mam tą koszulka w kilku kolorach bo uwielbiam jej krój, teraz czaję się na pomarańczowy neon)
KOSMETYKI

Oto kilka produktów bez których ostatnio nie wyobrażam sobie mojej codziennej tapety i nie tylko :)

Oczy:
  • Cienien Clinique - serio? nie wiem jak mogłam kiedyś bez nich żyć. Są niezastąpione w moim codziennym makijażu oka. Jak gdzieś wyjeżdżam biorę tylko je i mam wszystko co mi potrzebne do makijażu oka. Fakt, że jest to tester strasznie mnie przeraża bo pewnie je szybko wykończę :(
  • Trzy ostatnio ulubione kolory marki INGLOT: Fioletowy- matte 375, brązowo-złoty z dodatkiem fioletowego pigmentu - AMC shine 112, szary z dodatkiem fioletowego pigmentu - pearl 420 (nie kupuję już żadnych innych cieni po za Inglotem :) tych używam w połączeniu z Clinique)
  • Kredka do oczy firmy Flormar Keep in cool - wodoodporna, bardzo fajna no i fioletowa, a ja uwielbiam fiolet na powiekach :)

Twarz:
  • Rimmel LastingFINISH MINERALS loose powder foundation (luuuudzie co za długa nazwa :P ) - podkład mineralny zamówiony na allegro już spory czas temu. Na początku bardzo go nie lubiłam, a teraz nie wyobrażam sobie mojego makijażu bez niego, szczególnie w upalne dni :) Dzięki niemu chcę wypróbować jeszcze inne mineralne podkłady :)
  • Żel do twarzy Vichy Normaderm - robiłam krótki post o tym jak kupiłam trzy produkty Vichy. Na razie czekam z ich dokładną recenzją, ale już mogę powiedzieć, że ten żel uwielbiam i jest warty każdego grosika jaki na niego wydałam :)
Usta i zapach:

  • mgiełka Victoria;s Secret Sheer Love - prezent od mojej bliskiej koleżanki :) W lato nie lubię używać perfum. Zdecydowanie wolę zapachowe balsamy albo mgiełki. Ta pachnie obłędnie. Szkoda tylko, że tak krótko utrzymuje się na mojej skórze :(
  • Błyszczyk essence 03 nude kiss -  "zjada się" może szybko, ale lubię go za kolor i zapach :)
  • Szminka Revlon CoralBerry - na 100% będzie to hit moich wakacji :)
I to by było chyba na tyle :) Nie jest tego dużo, ale na prawdę te produkty bardzo lubię i polecam wypróbować :) Aktualnie testuję kilka kosmetyków i usilnie poszukuję jeszcze innych świetnych produktów, które mogłabym Wam polecić. 

A Wy macie jakiś swoich absolutnych ulubieńców, którymi możecie się ze mną podzielić? Uwielbiam sprawdzać nowe kosmetyki, więc czekam na rekomendacje, szczególnie jeżeli używałyście jakiś fajnych podkładów mineralnych :)

Miłego wieczoru :)
M.






środa, 6 czerwca 2012

catrice eyebrow set


Witam wszystkich! :)


Dzisiaj mam dla Was szybką recenzję kosmetyku, który pomaga nam w dbaniu o wygląd naszych brwi, a mianowicie cieni do brwi z firmy Catrice.




Jakiś czas temu używałam cieni essence i były ok, później olałam swoje brwi (co było mega błędem, wiem, wiem) i stawiałam na samą regulację, a ostatnio będąc na małych zakupach odkryłam to CUDO!


Paletka cieni do brwi z firmy Catrice to, dość elegancko opakowany, zestaw dwóch cieni - ciemnego i jasnego, które pomogą nadać piękny kształt naszym brwiom. Słyszałam, że cienie te lepsze będą dla blondynek, ale nie zgadzam się z tym. Ja mam ciemne oczy, ciemne brwi i kolor tego ciemniejszego cienia moim zdaniem jest bardzo dobry dla mnie :)






Po za cieniami zestaw zawiera lusterko oraz małą szufladkę z  mini pensetą i pędzelkiem-szczoteczką. Ja używam swoich przyborów do brwi, ale takie gadżety to zawsze miły dodatek i do tego wcale nie są takie złe :)





  • cienie są bardzo dobrze napigmentowane
  • długo utrzymują się na brwiach 
  • cienie bardzo łatwo się rozprowadzają
  • brwi nimi pomalowane wyglądają bardzo naturalnie (no chyba, że nawalimy mega warstwę to w tedy możemy wyglądać trochę dziwnie)
  • kolory cieni dobre są i dla blondynek i dla brunetek
  • opakowanie jest eleganckie i solidne
  • cena to ok. 16zł
  • paletki są dostępne na stoiskach kosmetyków Catrice w Drogeriach Natura
  • jak na razie jedynym minusem, moim zdaniem, jest to, że ta paletka występuje tylko w tej wersji kolorystycznej. Uważam, że byłoby super jakby były chociaż 3 wersje, no dobra, chociaż 2 :P


Ja z tego produktu jestem bardzo zadowolona i nigdy już go nie zamienię na essence :D 

Teraz mam w planach wypróbowanie jakiejś fajnej kredki do brwi, może możecie mi jakąś polecić?

A Wy używałyście tego kosmetyku, jeżeli tak to co o nim sądzicie? 
Z wielką chęcią dowiem się jak dbacie o swoje brwi? Wolicie kredki czy może cienie, a może po prostu hennę?

Zostawiam Was z moim milionem pytań i życzę miłego dnia i długiego weekendu (dla tych co go mają heh) ;) 

Pozdrawiam,
M.

sobota, 26 maja 2012

Śliwka & Gruszka


Cześć Dziewczyny!
Jak mija Wam ta piękna sobota? Złożyłyście swoim mamom życzenia? Ja już swojej złożyłam, obdarowałam kwiatami i prezentem i próbowałam zwolnić z obowiązków domowych jak tylko mogłam :) Niech ma kobieta hehe

Dzisiaj post z makijażem, a właściwie z samym okiem ;) Bycie od 5:00 rano w pracy daje o sobie znać i moja twarz dzisiaj wygląda wyjątkowo niewyjściowo. :P Ktoś kiedyś w komentarzu napisał mi, że wyglądam jak gremlin, tak więc teraz wyglądam jak stado gremlinów i postanowiłam Wam tych widoków oszczędzić ;)

Makijaż jest kolorowy, letni i bardzo podoba mi się połączenie kolorów. Kojarzy mi się właśnie z gruszkami i śliwkami :)
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :)


Sprawcy całego zamieszania: 

Pozdrawiam :)
M.



czwartek, 24 maja 2012

Mój sposób na DOMOWY PEDICURE


Cześć Dziewczyny!
Moje stopy niestety nie należą do najpiękniejszych na świecie (także przepraszam, że już od samego początku postu Was nimi straszę hehe) dlatego pedicure jest dla mnie bardzo ważny, chociaż nie zawsze tak było. Muszę się Wam przyznać, że kiedyś ograniczałam się do obcięcia/spiłowania paznokci, poszorowania stópek pumeksem i pomalowania paznokci lakierem. Teraz, na szczęście, to wygląda troszkę inaczej :)

W tym poście chciałabym zaprezentować Wam mój sposób na domowy pedicure :)

Kiedy jest ciepło, często dbam o swoje stopy na tarasie, przy okazji się opalając i relaksując na świeżym powietrzu (no i nie mam problemu gdy przez nieuwagę woda z miski wyleje się mi na ziemię :P ).

Zaczynam od zgromadzenie wszystkich potrzebnych mi przedmiotów/kosmetyków.


Czego konkretnie używam?
Standardowych przyborów do pielęgnacji stóp i paznokci, czyli: pilniczków, tarki bardzo gruboziarnistej, patyczka do odsuwania skórek, cążek do paznokci, peelingu oraz kremu do stóp ( ostatnio skończyły mi się kosmetyki do stóp i zapomniałam je uzupełnić, dlatego zastąpiłam je sobie zwykłym peelingiem do ciała i kremem do rąk, który na prawdę świetnie nawilża skórę stóp).
W lato nie wyobrażam sobie pedicure bez pomalowania paznokci, dlatego dzisiaj sięgnęłam po bardzo neonowy róż z firmy Golden Rose nr. 328 (kupiony na ryneczku).
No, nie zapominajmy także o misce, wodzie i preparacie rozmiękczającym skórę ;)


Jak wygląda mój pedicure?
1. Moczę stópki w bardzo ciepłej wodzie z mydłem w płynie przez ok. 15 min. Mydło w płynie na prawdę dobrze rozmiękczy skórki przy paznokciach, a także zrogowaciały naskórek na stopach. W cale nie potrzebujemy jakiś profesjonalnych preparatów, także spoko :)

2. Najpierw wyjmuję jedną stopę, odsuwam skórki w okół paznokci drewnianym patyczkiem i opiłowuję, ew. obcinam paznokcie. Pamiętajcie, aby NIE WYCINAĆ skórek przy paznokciach u stóp. To one chronią nasze paznokcie  przed uszkodzeniami mechanicznymi np. w tedy kiedy nosimy zakryte obuwie. Kiedy wykonam już te czynności wkładam stopę z powrotem do miski i zajmuję się drugą.

3. Następnie robię peeling stóp i szoruję stopy tarką. Z tym peelingiem z Isan, którego dzisiaj użyłam było ciężko bo jak dla mnie ma za delikatne drobinki (nawet na ciało) dlatego użyłam go razem z tarką co dało całkiem fajny efekt :)

4. Później osuszam stopy ręcznikiem i smaruję kremem (w dzisiejszym wypadku kremem do rąk hehe).

5.  Na koniec maluję paznokcie ulubionym lakierem :) Dobrze jest przed pomalowaniem każdy paznokieć przemyć wacikiem nasączonym zmywaczem do paznokci. Odtłuści on płytkę paznokcia, dzięki czemu lakier będzie się lepiej rozprowadzał i dłużej trzymał. 
Jako posiadaczka bladych stóp, z doświadczenia wiem, że najlepiej na paznokciach u naszych stópek wyglądają kolory soczyste, mocne, neonowe np. koral, czerwień, pomarańcz, róż. Dzięki nim stopy wyglądają na bardziej opalone :P

I to by było na tyle :) Post może trochę banalny, ale mam nadzieję, że kogoś zainteresował :) Oczywiście gdy robię pedicure w szkole to trochę inaczej on wygląda (inny sprzęt, kosmetyki itd.), ale wcale nie trzeba iść do salonu i wydawać masy pieniędzy na zabiegi aby mieć piękne i zadbane stopy :) 

A Wy Dziewczyny jak dbacie o swoje stopy? Może macie jakieś sprawdzone kosmetyki do pielęgnacji naszych kończyn dolnych, które warto wypróbować? Jeżeli tak, będę wdzięczna za każde rekomendacje :)

Miłego popołudnia i wieczoru :)
M.





czwartek, 17 maja 2012

Rimmel Match Perfection Bronzer


Cześć Dziewczyny!
Oj dawno mnie nie było, ale to przez ten masakryczny brak czasu (dlaczego doba to tylko 24h?!). Na szczęście wszystko jest już na dobrej drodze do tego aby moje posty pojawiały się częściej i regularniej :)

Dzisiaj wpadłam tutaj z recenzja bronzera z firmy Rimmel. Nie używam tego typu kosmetyków przez okrągły rok, a jedynie na wiosnę/lato (jakoś zawsze wychodzi tak, że zimą ograniczam się do różu, nie wiem z czego to wynika). Ciepło się robi, twarz mam raczej bledszą niż resztę ciała więc jakoś trzeba sobie pomóc ;) a samoopalaczy się boję.. 

Kupując go nie byłam do niego jakoś super przekonana, ale stwierdziłam, że jak już próbuję prowadzić bloga kosmetyczno-makijażowego to miło by było żebym wypróbowała coś nowego.


Bronzer występuję w trzech wersjach: Light, Medium i Dark. Na każdą z tych trzech wersji składają się trzy odcienie: jeden niebieski (ponoć pomaga dopasować się do karnacji) i dwa w odcieniach brązu. 
Oprócz tego bronzer zawiera małe, złote drobinki, które na twarzy tworzą piękną, zdrowo wyglądającą poświatę, nie jakiś tam chamski brokat :P




Ja wybrałam sobie odcień Medium. Jest najbardziej uniwersalny i moim zdaniem pasuje do większości karnacji (no chyba, że jesteście strasznie opalone, czego Wam z miejsca zazdroszczę ;) )


Oto co producent piszę na temat tego kosmetyku:


"Poznaj nowego rekordzistę w kategorii naturalnej opalenizny – bronzer Match Perfection właśnie zgarnął złoto!
Wielotonowa kompozycja złocistych odcieni, umieszczona w jednym pudełeczku, pozwoli Ci odtworzyć wakacyjną opaleniznę bez efektu pomarańczowych smug.
Za sprawą technologii Smart-Tone, odcienie bronzera idealnie komponują się z naturalnym kolorytem i strukturą skóry, a dodatek pigmentów szafiru niweluje efekt sztucznej opalenizny w kolorze pomarańczy, jednocześnie nadając cerze świeży wygląd.
Zaaplikuj bronzer na wybrane partie twarzy, aby je podkreślić, lub na cały owal, aby dodać skórze słonecznego blasku."


Moje skromne zdanie:
-bronzer jest dobrze napigmentowany, ale przy tym też delikatny
-daje na prawdę świetny efekt naturalnej opalenizny
-można nim i konturować twarz i używać za miast różu, gwarantuję, że nie zrobimy sobie nim krzywdy 
-w brew pozorom nie jest pomarańczowy, czego zawsze boję się w bronzerach
- nie wiem czy faktycznie ten niebieski pigment pomaga w dopasowaniu się bronzera do cery, ale też mi nie przeszkadza
-długo utrzymuje się na policzkach; często, gdy już podkład mi znika z twarzy bronzer ten dalej jest
-na plus jest też to, że mamy trzy odcienie do wyboru
-drobinki, które ma w sobie, dają nam blask zdrowej i pięknie rozświetlonej cery
-jak go używam to czuję wakacje w powietrzu :P
-cena to ok. 25 zł
Minusów w sumie nie widzę. No może opakowanie mogłoby być lepsze bo bronzer może nam się w każdej chwili otworzyć gdy mamy go np. w torebce.


Na wizażu już pojawiły się pierwsze recenzje także możecie sobie poczytać :)




Ja jestem bardzo zadowolona, że go jednak kupiłam, chociaż na początku szukałam czegoś w 100% matowego. Jak go skończę co zajmie pewnie całe wieki to pewnie wypróbuję coś nowego, ale na razie mi się nie śpieszy :)


Mam nadzieję, że moja recenzja komuś się przyda i dziękuję za poświęcony mi czas :)
Jeżeli używałyście tego bronzera to proszę napiszcie mi co o nim sadzicie :)


Miłego (niestety u mnie deszczowego) czwartku,
M. :) :*