Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 października 2012

Manicure: 3 ulubione produkty do paznokci


Witajcie :)

Oj dawno, dawno mnie tu nie było.. To chyba moja najdłuższa przerwa w blogowaniu, ale sprawy prywatne trochę odciągnęły mnie od komputera i wyszło jak wyszło..

Na szczęście już wracam i mam nadzieję, że uda mi się pisać posty regularniej i ciekawej. Oby mi się to udało :)

Dzisiaj chciałabym napisać Wam o moich trzech ulubionych produktach do paznokci.
Lakierów do paznokci mam całkiem sporo i eksperymentowałam z przeróżnymi kolorami na paznokciach, ale doszłam do wniosku, że najbardziej lubię je w jasnych, naturalnych kolorach, no jeszcze ewentualnie czerwień i bordo. Czyli klasyka na maksa.

Najpiękniejszy, "naturalny" efekt na paznokciach daje moim zdaniem wybielający lakier z Inglota.


Jego dokładna nazwa to: Lakier optycznie wybielający paznokcie nr. 04. Na opakowaniu jest króciutka notatka od producenta: "Przywraca matowym i pożółkłym paznokciom zdrowy i naturalny wygląd. Zawiera olejek z wiesiołka i ekstrakt z zielonej herbaty".

Tak szczerze mówiąc to o wybielaniu paznokci nie wiem nic. Nie mam pożółkniętych/odbarwionych paznokci. Myślę, też, że może to trochę ściema, ale jakby zauważyła cokolwiek to dam znać ;)

Ja go kupiłam tylko dla jego efektu na paznokciach. Nie miałam jeszcze lakieru, który dawał by TAKI naturalny, świeży i elegancki kolor na paznokciach. No jasne, że wypróbowałam wiele lakierów w podobnych kolorach, ale żaden nie był TYM :D Może podobny efekt dawała odżywka Eveline 8w1 jak się nałożyło jej 5 warstw, ale ostatnio ten szum w okół niej spowodował, że stosuje ją tylko raz na jakiś czas. Po za tym ja nie lubię jak milion warstwa lakieru schnie mi pół dnia, a wieczorem na paznokciach i tak odbije się kołdra :P

Aaa zapomniałabym napisać, że lakier ten z utwardzaczem spokojnie trzyma się 5dni :)

Cena tego lakieru wynosi 21 pln.

Kolejnym produktem, bez którego nie wyobrażam sobie teraz malowania paznokci jest: Diamentowy lakier utwardzający Inglot nr. 15.

Na opakowaniu producent pisze nam tak: "Diamentowy lakier utwardzający. Poprawia trwałośc lakieru do paznokci. Zapobiega przed pękaniem, odpryskiwaniem i nadmiernym ścieraniem się lakieru. Zawarty w nim proszek diamentowy ożywia kolor nadając paznokciom niezwykły, diamentowy połysk. Stanowi niezastapioną ochronę perfekcyjnego manicure.
Sposób użycia: stosowac jako warstwę wykończeniową na lakier do paznokci."


To jest właściwie mój pierwszy utwardzacz, ale jak na razie nie czuję potrzeby kupowania nowego. Mi zależało na czymś co trochę przyspieszy wysychanie lakieru (zawsze, ale to zawsze kiedy pomaluje paznokcie od razu chce mi się do łazienki/coś zjeść/zrobić i generalnie to jestem niecierpliwa :P ) i oczywiście przedłuży jego trwałość, bo komu się chce malować paznokcie co 2 dni. I moim zdaniem temu utwardzaczowi się to udaje.  Lakier na prawdę trochę szybciej wysycha (nie jest to prędkość światła, ale dla mnie spoko) i dłużej się utrzymuje. Ostatnio miałam pomalowane paznokcie lakierem z Golden Rose, który normalnie trzymał się u mnie 3 dni, a po pomalowaniu topem nosiłam go 5 :D
Do tego pięknie nabłyszcza paznokcie, daje im delikatny efekt tafli. 
Ja używam go jeszcze w tedy kiedy pomaluje paznokcie i gdzieś nimi dotknę/coś się na nich odbije. Na taki paznokieć nakładam warstwę topu i po uszkodzeniu ani śladu :)
Cena tego lakieru to 20 pln.

I ostatnim produktem, którego, muszę przyznać, używam od niedawna jest oliwka do skórek z firmy Orly.

Była ona dołączona do zestawu hybrydowego marki Orly i na początku używałam jej głównie na klientkach, aż w końcu zaczęłam też używać na sobie. Oliwka ma obłędny, arbuzowy zapach (mogłabym się nią cała wysmarować ;) ), bardzo dobrze nawilża skórki i jest niesamowicie wydajna. Jej skład też jest bardzo spoko :). Używam jej najczęściej na noc i moje skórki w okół paznokci wyglądają o niebo lepiej :)

To by było na tyle. Ostatnio używam tylko tych produktów do pielęgnacji paznokci i na prawdę jestem z nich zadowolona. To jest mój taki zestaw do zadań specjalnych i żebym miała zabrać coś do paznokci na bezludną wyspę to byłyby te trzy produkty :)



A Wy jak dbacie o swoje pazurki? Jakich produktów, kolorów najczęściej używacie? A może używacie czegoś z tych kosmetyków, o których pisałam? Jestem ciekawa waszej opinii :)

Miłego dnia :)
M :*


niedziela, 22 lipca 2012

Ekologiczny tonik: Woda z kwiatu pomarańczy


Witajcie Kochani!!

Dzisiaj kilka słów o moim odkryciu życia :)

Ostatnimi czasy jest straszny bum na wszystko co ekologiczne, kosmetyki również. Ja nie jestem specjalnie ekomaniakiem i używam wszelkiego rodzaju sylikonów w swojej pielęgnacji. To pewnie źle, ale muszę się przyznać, że robię to z czystej wygody. Dużo łatwiejszy dostęp mam do zwykłych kosmetyków drogeryjnych niż ekologicznych (duża część z Was pewnie też).

O wodze z kwiatu pomarańczy dowiedziałam się kiedyś z bloga Aliny klik i postanowiłam ją wypróbować. Wiem, że ona używała wody z kwiatu pomarańczy słodkiej, a ja muszę się Wam przyznać, że nie wiem z jakiej jest moja, ale chyba ze zwykłej :P

Moją buteleczkę (250ml) zamówiłam na stronie internetowej hurtowni przypraw klik za 7,90 zł także nie wiem czy sprzedają ją w jakiś sklepach stacjonarnych. Podejrzewam, że z pomocą mogą nam przyjść sklepy z ekologiczną żywnością.
Skład mojej wody jest baaaaardzo prosty: woda-pomarańcza kwiecie treść.


Ale może w końcu przejdę do jej cudownych właściwości ;)

Na początku chciałam napisać, że jest to niesamowity ratunek dla osób posiadających cerę tłustą lub mieszaną. Ja mam cerę mieszaną, która produkuje sebum w strefie T jak szalona. Odkąd codziennie przemywam buzie tą wodą moja twarz przez większość dnia jest super matowa (ale nie wysuszona). Dopiero pod wieczór zaczynam się lekko świecić. :) Nigdy wcześniej żaden tonik tak na mnie nie działał, zawsze po 2-3 h świeciłam się jak kula dyskotekowa. 

Po za tym:

-woda z kwiatu pomarańczy bardzo dobrze oczyszcza pory skóry i pozostawia na naszej twarzy uczucie czystości i świeżości przed długo czas
-koi podrażnioną i zaczerwienioną skórę
-łagodzi zaczerwienienia na skórze (ja mam często czerwone policzki i okolice nosa, woda z kwiatu pomarańczy może nie niweluje moich zaczerwienień w 100%, ale sprawia, że są mniej widoczne)
-ułatwia rozprowadzanie i wchłanianie kremów
-lekko ściąga skórę 
-ma przyjemny, lekko gorzkawy, odświeżający zapach
-jest bardzo wydajna (ja swój mam już prawie 2 miesiące i nawet nie jestem w połowie butelki)

Jedyny minus jaki widzę to dostępność.. Ale dla chcącego nic trudnego :D

Naprawdę polecam wypróbowanie wody z kwiatu pomarańczy jako toniku, szczególnie w przypadku cer tłustych i mieszanych. Ja nie wyobrażam sobie, żebym teraz znowu zaczęła używać drogeryjnych płynów :P

Miłej niedzieli :)
M.

środa, 18 lipca 2012

Słodka bombonierka, czyli kosmetyki z firmy Farmona


Witajcie Kochani! :)

Dzisiaj przychodzę do Was z (mam nadzieję, szybką) recenzją dwóch kosmetyków z firmy Farmona z serii Sweet Secret.
Ostatnio bywam tu niestety dość rzadko, a to wszystko przez to, że trochę wyjeżdżam i pomimo marnej pogody staram się korzystać z wakacji :)

Swoje kosmetyki, krem do rąk i peeling do ciała, dostałam od swojej przyjaciółki (P:*) na urodziny. Było to dawno bo w lutym, ale dopiero niedawno skończyłam podobne kosmetyki i mogłam ze spokojną głową zabrać się za testowanie tych :)

Farmona Sweet Secret migdałowy peeling do ciała

Producent pisze o nim tak:
Wyjątkowy kosmetyk o przyjemnej, aksamitnej konsystencji i zniewalającym, słodkim zapachu został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności.
Specjalnie opracowana, bogata receptura, na bazie ekstraktu ze słodkich trufli i migdałów nie narusza równowagi lipidowej i nie wysusza skóry, poprawiając jej kondycję i wygląd. Łagodne środki myjące i peelingujące drobinki zanurzone w cudownie lekkim, pachnącym żelu dokładnie oczyszczają skórę, usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i pobudzając skórę do odnowy. Regularne stosowanie migdałowego peelingu pod prysznic zapewnia uczucie wypielęgnowanej i aksamitnie gładkiej skóry, a wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach uwalnia od stresu, wycisza i relaksuje, wprowadzając w stan ogólnego odprężenia i zadowolenia.
Sposób użycia: Peeling nanieść na zwilżoną skórę, wykonując masaż całego ciała. Następnie dokładnie spłukać ciepłą wodą. Stosować 4-5 razy w tygodniu.
Pojemność: 225ml
Składniki: Aqua, cocamidopropyl betaine, parfum, simmondsia chinensis seed powder, glycerin, acrylates / c10-c30 alkyl acrylate crosspolymer, propylene glycol, prunus amygdalus seed extract, peg-40 hydrogenated castor oil, theobroma cacao extract, pumice, panthenol, diazolidinyl urea, iodopropynyl butylcarbamate, sodium hydroxide, disodium edta, ci 19140, ci 16255, benzyl benzoate, coumarin.

Opakowanie: Peeling jest zamknięty w dość solidnym, plastikowym "słoiku". Dodatkowo chroni go przyklejone sreberko dzięki czemu wiemy, że produkt nie był wcześniej otwierany.
Jedyne co mi przeszkadza to zbyt duża ilość obrazków/napisów i kolory na etykietach. Po prostu oczy bolą i ciężko jest się czegokolwiek doszukać, ale trudno.
Zapach: Jak w całej tej kolekcji: bardzo słodki i bardzo intensywny. Jestem pewna, że jednym będzie się bardzo podobał, a drugich będzie bolała od niego głowa. Mi akurat odpowiada :) I podoba mi się, że długo utrzymuje się na skórze, chociaż w tedy staje się bardziej delikatny. Mimo to, że zapach bardzo lubię to polecam go na zimę, na lato jest trochę za ciężki (ale da się przeżyć).
Konsystencja: Dla mnie przypomina galaretkę albo dżem z Biedronki. Jeszcze do końca nie umiem jej nazwać, ale jest przyjemna :) Drobinki są różnej wielkości i jest ich dość dużo. Musimy trochę uważać bo za nim go nałożymy na ciało może nam trochę spłynąć z dłoni.
Działanie: Wiem, że na wizaż.pl nie ma zbyt dobrych opinii, ale ja go UWIELBIAM! Jak widać ile osób tyle opinii. :D Według mnie drobinek jest dużo i są ostre, a ja uwielbiam czuć "zdzieranie naskórka". Skóra po nim jest gładka jak pupcia niemowlęcia i miękka, ale żeby efekt był na prawdę fajny powinnyśmy użyć balsamu, bo sam peeling nie nawilża.

Myślę, że osoby, które lubią testować nowe peelingi i które lubią mocne i słodkie zapachy mogą go wypróbować :) 
Peeling ten kosztuje ok. 12zł i wiem, że na pewno jest do kupienia w Douglas (podejrzewam, że w Rossmanie, czy Naturze pewnie też).
Ja na pewno kupię go drugi raz :)

Migdałowy krem do rąk i paznokci:
Producent pisze o nim tak:
Wyjątkowy kosmetyk o delikatnej, aksamitnej konsystencji i fascynującym słodkim zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało. Powstał na bazie słodkich trufli i migdałów, dzięki czemu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry rąk i paznokci. Intensywnie nawilża, wygładza i regeneruje skórę oraz łagodzi podrażnienia, likwidując szorstkość naskórka. Dodatkowo wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach, zapewnia  doskonały nastój i uczucie komfortu.
Sposób użycia: Krem delikatnie wsmarować w skórę dłoni. Stosować kilkakrotnie w ciągu dnia.

Składniki: Aqua (Water), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Petrolatum, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Ethylhexyl  Stearate,  Propylene Glycol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cera Alba (Beeswax), Theobroma Cacao (Cocoa) Extract, Prunus Dulcis ( Sweet Almond ) Oil,  Dimethicone, Cyclomethicone, Glyceryl Stearate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Panthenol, Inulin Lauryl Carbamate, Xanthan Gum, Disodium Edta, Parfum, Benzyl Benzoate, Coumarin.

Pojemność: 100 ml
Opakowanie: wygodna, dobrze zamykająca się tubka, z której łatwo wycisnąć produkt. Jeszcze mi się nie zdarzyło żeby krem np. sam się otworzył, a nosiłam go w torebce.
A po za tym, to tak samo jak przy peelingu, oczy mnie bolą od rysunków i napisów..
Zapach: Jak w przypadku peelingu. Mocny i intensywny. Utrzymuje się długo na dłoniach, ale w lżejszej wersji. Uważam, że będzie fajniejszy na zimę :)
Konsystencja: Krem ma delikatną, lekką konsystencję. Trochę jak takie masełko :) Bardzo przyjemna :)
Działanie: Bez rewelacji, ale jest ok. Całkiem nie źle się sprawdza w codziennej pielęgnacji, ale na pewno nie pomoże bardzo zniszczonym i suchym dłoniom. Specjalnego działa na paznokcie też nie zauważyłam. Plusem jest to, że szybko się wchłania bo ja nienawidzę czekać z lepkimi dłońmi aż krem wsiąknie. 
Myślę, że ten krem jest bardziej gadżetem zapachowym niż kosmetykiem na prawdę pielęgnującym. Jeżeli ktoś ma dłonie w dobrej kondycji, ale mimo wszystko lubi "coś na nie nakładać" to krem jest jak najbardziej ok, ale dla bardziej zniszczonych rąk nie polecam..

Jego cena to ok. 7zł

A Wy dziewczyny używałyście coś z tej serii? Jeżeli tak to chętnie poczytam Wasz opinie na temat tych kosmetyków :) 

Miłego wieczoru :) :*
M.


PS. Poddałam się i kupiłam dzisiaj swoje pierwsze cienie z firmy MIYO. Jest o nich ostatnio dość głośno, dlatego nie mogłam się powstrzymać :P






poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ulubione w ostatnim czasie


Witam wszystkich :)
Dzisiaj, krótki post o kosmetykach, dodatkach itd. które ostatnio bardzo lubię i często używam. Nie zmienia mi się to co miesiąc dlatego też taki post z ulubieńcami pojawia się tutaj chyba dopiero drugi raz :)

NEON
Ten trend jest mi zdecydowanie bliższy niż np. pastele. Być może wynika to z tego, że należę do ludzi dość bladych i dopóki się nie opalę w pastelowych ubraniach wyglądam jak ktoś bardzo chory (no przynajmniej jeżeli chodzi o górną część garderoby).
Kiedyś ubierałam się w ubrania w neutralnych (może trochę nudnych kolorach) za to w tym roku szaleję na maksa i neonowe barwy darzę ogromną miłością. Na zdjęciu są moje ulubione trzy rzeczy:
  • torebka-kopertówka - www.nietuzinkowo.pinger.pl (dziewczyna własnoręcznie szyje kopertówki, które możemy same zaprojektować)
  • plastikowe korale-h&m (noszę je prawie non stop; mój mężczyzna stwierdził, że są bardzo praktyczne bo dzięki nim może mnie znaleźć w nawet największym tłumie ludzi :P )
  • różowa-neonowa koszulka- h&m (mam tą koszulka w kilku kolorach bo uwielbiam jej krój, teraz czaję się na pomarańczowy neon)
KOSMETYKI

Oto kilka produktów bez których ostatnio nie wyobrażam sobie mojej codziennej tapety i nie tylko :)

Oczy:
  • Cienien Clinique - serio? nie wiem jak mogłam kiedyś bez nich żyć. Są niezastąpione w moim codziennym makijażu oka. Jak gdzieś wyjeżdżam biorę tylko je i mam wszystko co mi potrzebne do makijażu oka. Fakt, że jest to tester strasznie mnie przeraża bo pewnie je szybko wykończę :(
  • Trzy ostatnio ulubione kolory marki INGLOT: Fioletowy- matte 375, brązowo-złoty z dodatkiem fioletowego pigmentu - AMC shine 112, szary z dodatkiem fioletowego pigmentu - pearl 420 (nie kupuję już żadnych innych cieni po za Inglotem :) tych używam w połączeniu z Clinique)
  • Kredka do oczy firmy Flormar Keep in cool - wodoodporna, bardzo fajna no i fioletowa, a ja uwielbiam fiolet na powiekach :)

Twarz:
  • Rimmel LastingFINISH MINERALS loose powder foundation (luuuudzie co za długa nazwa :P ) - podkład mineralny zamówiony na allegro już spory czas temu. Na początku bardzo go nie lubiłam, a teraz nie wyobrażam sobie mojego makijażu bez niego, szczególnie w upalne dni :) Dzięki niemu chcę wypróbować jeszcze inne mineralne podkłady :)
  • Żel do twarzy Vichy Normaderm - robiłam krótki post o tym jak kupiłam trzy produkty Vichy. Na razie czekam z ich dokładną recenzją, ale już mogę powiedzieć, że ten żel uwielbiam i jest warty każdego grosika jaki na niego wydałam :)
Usta i zapach:

  • mgiełka Victoria;s Secret Sheer Love - prezent od mojej bliskiej koleżanki :) W lato nie lubię używać perfum. Zdecydowanie wolę zapachowe balsamy albo mgiełki. Ta pachnie obłędnie. Szkoda tylko, że tak krótko utrzymuje się na mojej skórze :(
  • Błyszczyk essence 03 nude kiss -  "zjada się" może szybko, ale lubię go za kolor i zapach :)
  • Szminka Revlon CoralBerry - na 100% będzie to hit moich wakacji :)
I to by było chyba na tyle :) Nie jest tego dużo, ale na prawdę te produkty bardzo lubię i polecam wypróbować :) Aktualnie testuję kilka kosmetyków i usilnie poszukuję jeszcze innych świetnych produktów, które mogłabym Wam polecić. 

A Wy macie jakiś swoich absolutnych ulubieńców, którymi możecie się ze mną podzielić? Uwielbiam sprawdzać nowe kosmetyki, więc czekam na rekomendacje, szczególnie jeżeli używałyście jakiś fajnych podkładów mineralnych :)

Miłego wieczoru :)
M.






czwartek, 24 maja 2012

Mój sposób na DOMOWY PEDICURE


Cześć Dziewczyny!
Moje stopy niestety nie należą do najpiękniejszych na świecie (także przepraszam, że już od samego początku postu Was nimi straszę hehe) dlatego pedicure jest dla mnie bardzo ważny, chociaż nie zawsze tak było. Muszę się Wam przyznać, że kiedyś ograniczałam się do obcięcia/spiłowania paznokci, poszorowania stópek pumeksem i pomalowania paznokci lakierem. Teraz, na szczęście, to wygląda troszkę inaczej :)

W tym poście chciałabym zaprezentować Wam mój sposób na domowy pedicure :)

Kiedy jest ciepło, często dbam o swoje stopy na tarasie, przy okazji się opalając i relaksując na świeżym powietrzu (no i nie mam problemu gdy przez nieuwagę woda z miski wyleje się mi na ziemię :P ).

Zaczynam od zgromadzenie wszystkich potrzebnych mi przedmiotów/kosmetyków.


Czego konkretnie używam?
Standardowych przyborów do pielęgnacji stóp i paznokci, czyli: pilniczków, tarki bardzo gruboziarnistej, patyczka do odsuwania skórek, cążek do paznokci, peelingu oraz kremu do stóp ( ostatnio skończyły mi się kosmetyki do stóp i zapomniałam je uzupełnić, dlatego zastąpiłam je sobie zwykłym peelingiem do ciała i kremem do rąk, który na prawdę świetnie nawilża skórę stóp).
W lato nie wyobrażam sobie pedicure bez pomalowania paznokci, dlatego dzisiaj sięgnęłam po bardzo neonowy róż z firmy Golden Rose nr. 328 (kupiony na ryneczku).
No, nie zapominajmy także o misce, wodzie i preparacie rozmiękczającym skórę ;)


Jak wygląda mój pedicure?
1. Moczę stópki w bardzo ciepłej wodzie z mydłem w płynie przez ok. 15 min. Mydło w płynie na prawdę dobrze rozmiękczy skórki przy paznokciach, a także zrogowaciały naskórek na stopach. W cale nie potrzebujemy jakiś profesjonalnych preparatów, także spoko :)

2. Najpierw wyjmuję jedną stopę, odsuwam skórki w okół paznokci drewnianym patyczkiem i opiłowuję, ew. obcinam paznokcie. Pamiętajcie, aby NIE WYCINAĆ skórek przy paznokciach u stóp. To one chronią nasze paznokcie  przed uszkodzeniami mechanicznymi np. w tedy kiedy nosimy zakryte obuwie. Kiedy wykonam już te czynności wkładam stopę z powrotem do miski i zajmuję się drugą.

3. Następnie robię peeling stóp i szoruję stopy tarką. Z tym peelingiem z Isan, którego dzisiaj użyłam było ciężko bo jak dla mnie ma za delikatne drobinki (nawet na ciało) dlatego użyłam go razem z tarką co dało całkiem fajny efekt :)

4. Później osuszam stopy ręcznikiem i smaruję kremem (w dzisiejszym wypadku kremem do rąk hehe).

5.  Na koniec maluję paznokcie ulubionym lakierem :) Dobrze jest przed pomalowaniem każdy paznokieć przemyć wacikiem nasączonym zmywaczem do paznokci. Odtłuści on płytkę paznokcia, dzięki czemu lakier będzie się lepiej rozprowadzał i dłużej trzymał. 
Jako posiadaczka bladych stóp, z doświadczenia wiem, że najlepiej na paznokciach u naszych stópek wyglądają kolory soczyste, mocne, neonowe np. koral, czerwień, pomarańcz, róż. Dzięki nim stopy wyglądają na bardziej opalone :P

I to by było na tyle :) Post może trochę banalny, ale mam nadzieję, że kogoś zainteresował :) Oczywiście gdy robię pedicure w szkole to trochę inaczej on wygląda (inny sprzęt, kosmetyki itd.), ale wcale nie trzeba iść do salonu i wydawać masy pieniędzy na zabiegi aby mieć piękne i zadbane stopy :) 

A Wy Dziewczyny jak dbacie o swoje stopy? Może macie jakieś sprawdzone kosmetyki do pielęgnacji naszych kończyn dolnych, które warto wypróbować? Jeżeli tak, będę wdzięczna za każde rekomendacje :)

Miłego popołudnia i wieczoru :)
M.





czwartek, 10 maja 2012

Nowości w kosmetyczce :)

Cześć Dziewczyny!




Ostatnio, po dość dłuuuugiej abstynencji zakupowo-kosmetycznej, pojawiło się u mnie kilka nowości, i kolorówka i produkty do pielęgnacji (wieczornej). Wszystkich jestem bardzo ciekawa i z wielką przyjemnością je zaczęłam już testować :) Za jakiś czas pojawi się pewnie kilka recenzji. Szczególnie jestem ciekawa dwóch produktów :P 



Zacznę od kolorówki :)

-Lakier Rimmel 60 seconds o numerze: 620 how do you lilac it? (pisałam już o nim i dalej jestem zadowolona)

-Szminka Revlon w kolorze CoralBerry (już ją uwielbiam)

-dwa kolorowe tusze do rzęs z nieznanej mi firmy LEmaxx colour, jeden fioletowy, drugi niebieski. Strasznie mi się podoba jak "kolorowe" rzęsy wyglądają w słońcu :) Idealne na wakacje!

-fioletowy cień Inglot Matte 375 (dalej uzupełniam swoją paletkę, nie mogło zabraknąć w niej fioletu :) )

-dwie mini paletki z Clinique (dostałam je w prezencie dołączone do innego produktu tej samej firmy, o którym napiszę dalej. Jak na razie uważam, że cienie są niesamowite i z chęcią zaopatrzyłabym się w wersje pełnowymiarowe)

-Rimmel Match Perfection Bronzer w kolorze 002 Medium (na razie wywarł na mnie pozytywne pierwsze wrażenie, ale zobaczymy jak to będzie przy dalszym użytkowaniu :) )



Teraz czas na kosmetyki do pielęgnacji. Używam ich raczej na noc bo na dzień dalej testuję kosmetyki Vichy.

-krem nawiżający Cliniuque z serii 3 steps, do cery suchej-mieszanej (prezent od cioci, z dołączonymi paletkami. Dużo słyszałam o tym kremie i bardzo, bardzo jestem jego ciekawa)

-krem nawilżający na noc Olay active hydrating do cery normalnej, suchej, mieszanej (wydaje się całkiem niezłym produktem, ale jeszcze za krótko go używam, żeby móc coś więcej powiedzieć :) )

- FlosLek krem-maseczka do skóry z problemami naczyniowymi (naczynka to jest mój duży problem bo przez większość czasu chodzę czerwona jak burak, a nie daj Boże się zestresuje... aż żal patrzeć ehehe. Nie używałam jeszcze tego produktu, jest zupełną nowością u mnie i mam nadzieję, że chociaż trochę mi pomoże)

I to by było chyba na tyle :) Będę to wszystko teraz testować i sprawdzać ;) Szukam jeszcze jakiegoś podkładu dobrego na takie cieplejsze dni, ale tyle tego jest w sklepach, że nie potrafię się na nic zdecydować.. Może używacie czegoś fajnego co mogłybyście mi polecić?

I jeżeli używałyście, któregoś z tych produktów, pokazanych przeze mnie, to będę wdzięczna za każde Wasze zdanie na ich temat :) Szczególnie jeżeli chodzi o krem Clinique i maseczkę z FlosLek.

Miłego Czwartku :)
M :*

poniedziałek, 12 marca 2012

New haircut

Cześć Dziewczyny!
W końcu się przełamałam i poszłam w piątek do fryzjera. Miało to być tylko nadanie kształtu fryzurze i wymyślenie mi jakiejś grzywki, a wyszłam z włosami krótszymi o jakieś 7cm. Na początku byłam zrozpaczona (tyle hodowania, zapuszczania i co?! a dopiero co moje włosy zaczęły mieć taką długość jaką chciałam), ale po tym jak umyłam włosy, wysuszyłam i wyprostowałam zakochałam się w swojej nowej fryzurze. Jeszcze nigdy w życiu włosy mi się tak dobrze nie układały! :) Zawsze jak je prostowałam to robiły się strasznie ciężkie, przyklapnięte, a w ręcz ulizane, a teraz - SZOK! moje włosy same unoszą się u nasady, są sypkie i w ogóle to nie mam słów żeby opisać mój zachwyt (nie ma to jak skromność) :P



Przed:




Po:
W każdym razie, dziewczynom z Białegostoku, polecam salon fryzur Kudłaty Raj, który znajduje się przy ul. Malmeda (dokładnie na rogu budynku w którym jest Rossman), a w szczególności Pana Pawła, który na prawdę się zna na tym co robi. Podpowie nam w jakiej fryzurze będzie nam dobrze, jakie błędy robimy w pielęgnacji naszych włosów i odpowie na wszystkie dręczące nas pytania :) Nie jest to może najtańsza impreza (ja za ścięcie zapłaciłam 65zł), ale sami przekonacie się o tym, że jest to super inwestycja :)

Miłego wieczoru,
M. :) :*

PS. Nie, nikt mi nie zapłacił za reklamowanie salonu, to jest tylko i wyłącznie moja (no i może jeszcze mojej koleżanki, która tam zawsze wraca) opinia :)

wtorek, 28 lutego 2012

Birthday gifts

Cześć Dziewczyny!
Był urodzinowy makijaż to teraz będzie chwalenie się urodzinowymi prezentami :P A tak poważnie to dostałam, kilka produktów (taaaak moi znajomi tak dobrze mnie znają, że w większości nie dostałam nic innego jak KOSMETYKI), których nigdy wcześniej nie używałam i jestem ich bardzo ciekawa :) Może Wy coś wiecie na ich temat, jeżeli tak to dajcie znać :)



Migdałowy peeling do ciała i migdałowy krem do rąk i paznokci z serii Sweet Secret firmy Farmona (pachnie tak, że chce się te produkty zjeść), lakier do paznokci Revlon w kolorze 093 Tropical Temptation, ekologiczny zestaw do produkcji maseczki z glinki zawierający:instrukcję obsługi, mydło z drzewa herbacianego, peeling żurawinowy, glinkę i serum z zielonej herbaty (jak się wsadzi nos do woreczka to pięknie pachnie zieloną herbatą i jakimiś ziołami ;) )

Płyn do kąpieli pięknie opakowany i pięknie pachnący.

Kosmetyków kolorowych również nie zabrakło. Cienie  (fioletowy-nr. 819 i oliwkowo-brązowy nr. 11) i szminka(nr.246 Fresh) z firmy Vipera. Mają już za sobą pierwsze testy ;)

Również w temacie kosmetycznym. Coś co bardzo do mnie pasuje :)Przywieszka Apart. Niestety nie posiadam bransoletki do takich przywieszek, ale będę ją dumnie nosiła na łańcuszku :)

A jak Wam mija dzisiejszy wtorek? Bo mój tak:


Dzięki dziewczynie mojego brata, trafiły w końcu w moje ręce 3 części Millennium. I od momentu kiedy otworzyłam książkę praktycznie nie ma mnie dla świata :) No dobra, robię sobie przerwy od wydarzeń w  Szwecji, żeby zobaczyć co słychać w świecie wirtualnym, ale zaraz szybko wracam do lektury :)

To by było chyba na tyle. Życzę Wam miłego wtorku i rychłego nadejścia weekendu :) 

Buziaki,
M.



niedziela, 29 stycznia 2012

Co nowego testuję??

Cześć Dziewczyny!
Widzicie jak to ze mną laski jest, naoglądam się Waszych blogów, napatrzę, naczytam, a później biegnę pędem do Rossmana/Natury po to żeby te wszystkie cudeńka o których piszecie sprawdzić na sobie. W taki o to sposób wzbogaciłam się (na razie hihi) o trzy produkty jeden do włosów, jeden do paznokci i jeden do ciała :)

Jeżeli chodzi o moje włosy to ostatnio zaczęłam je często prostować i potrzebowałam sprayu ochronnego (bo wiadomo wysoka temperatura itd.) nie chciałam na razie wydawać dużo pieniędzy, więc postanowiłam wypróbować ten z Isana :)

Peelingiem Isana skusiła mnie NieAnonimowaKosmetocholiczka (bo czekolada, bo wanilia, bo aż chce się zjeść) :D

A odżywka do paznokci z Eveline powędrowała do mojego koszyka dziękibrunettesheart.blogspot.com. Moje paznokcie są obecnie w tragicznym stanie, a nigdy wcześniej nie musiałam robić z nimi nic, zawsze wyglądały dobrze. Teraz to się niestety zmieniło :( więc postanowiłam zacząć od wypróbowania czegoś tańszego, jak pomoże będę w niebo wzięta, a jak nie to będę musiała zainwestować w jakiś droższy produkt.




I tak to właśnie ze mną i z Wami bywa :P Mam baardzo słabiutką wolę i niedługo zapewne zbankrutuje bo zawsze czytając Wasze blogi upatrzę sobie coś co chcę mieć (największą satysfakcję ma się w tedy kiedy odkryje się jakąś tanią perełkę) ;)

A na koniec kawałek mnie z moimi prostymi włosami i z ledwo widocznym makijażem, który ostatnio sobie często robię (jeden cień, eyeliner, tusz do rzęs i ajm redi :P )



Miłej niedzieli,
Buziaki,
M.